sobota, 31 października 2015

13. Ja - Tam Ja ubierający serce w stal...

Witajcie!


Ostatni rozdział... ale się cieszę! :) 
Jednak jak wiadomo to jeszcze nie koniec. Dziś mogę oficjalnie ogłosić, że planuję dodać (aż) dwa epilogi. W swoich wcześniejszych pracach spotkałam się z opiniami, że niektórzy woleli skończyć czytać wcześniej, ponieważ wolą smutne zakończenia. Dlatego też przyszła mi myśl, by to opowiadani zakończyć właśnie w taki sposób. Jednakże moja romantyczna natura mogłaby tego nie znieść, dlatego wymyśliłam dwa zakończenia. Na pierwszy ogień pójdzie to smutne. Pojawi się ono ok 14.11. zapraszam wszystkich lubiących  tzw. sad endy :)

28.11 zapraszam znów wszystkich fanów słodkich i ckliwych happy endów :)
Uwaga - przez moje ślamazarne pisanie na raty, rozdział jest zabetowany tylko w pewnej części, za co dziękuje mojej prywatnej królowej cierpliwości - Kindze :)
Przepraszam za wszystkie błędy i mam nadzieję, że nie zakłócą Wam odbioru :)
Dziś polecam Wam również do odwiedzenia dwa ciekawe blogi:


Pozdrawiam Wszystkich i Zapraszam na Epilogi.
Buźki!


V.

PS. W poniedziałek ogłoszę w komentarzach co zostanie napisane jako premia :)
⁂⁂⁂

Wrócił do domu z impetem zatrzaskując za sobą drzwi. Miał ochotę krzyczeć. Ot tak, wykrzyczeć z siebie całą złość, napięcie i frustrację. Jego życie od urodzenia przebiegało według z góry ustalonych planów i schematów. Od dziecka słyszał, że jest wierną mini–kopią swego ojca, godnym dziedzicem nazwiska i przyszłością świata czarodziejów. Presja otoczenia była nieodzowną częścią jego codzienności. Zawsze bardzo dokładnie musiał obmyślać każdy swój kolejny ruch, w obawie by nie zawieść pokładanych w nim nadziei. Jednak wiedział, że kiedyś będzie musiał powiedzieć "dość". Pora pójść własną drogą. To dziś jest ten dzień.
Nie musiał długo czekać, gdy czterech rosłych Śmierciożerców pojawiło się w jego gabinecie z różdżkami gotowymi do ataku.
– Twój ojciec chce widzieć ciebie i tą twoją szlamę, natychmiast– zakomunikowali chórem, jakby wcześniej specjalnie wyćwiczyli tę kwestię.
Zacisnął zęby, by opanować gniew. Wiedział, że gdyby tylko zechciał, to mógłby ich pokonać. Jedno, co zawdzięczał swemu ojcu, to fakt, że zawsze mocno naciskał na jego edukację. Dzięki temu stał się naprawdę niezłym czarodziejem. Teraz nadszedł czas, by stać się nieco lepszym człowiekiem.
– Mojej żony nie ma obecnie w domu – odpowiedział, starając się zachować spokój.
– A gdzie jest? – burknął jeden ze sługusów ojca.
– Poszła do fryzjera. Na razie muszę wystarczyć wam ja. – Draco uśmiechnął się ironicznie i sięgnął po stojąca na biurku butelkę bursztynowego trunku.
Czas zacząć zabawę.

⁂⁂⁂


– Dokąd jedziemy? – zapytała, ocierając łzy.
– W bezpieczne miejsce – odpowiedział spokojnie kierowca.
Hermiona zapatrzyła się w uciekający za oknem krajobraz, nie chcąc teraz myśleć o tym, że zostawiła go tam zupełnie samego z całą górą problemów i zagrożeń. To było do niej niepodobne. Ona nie uciekała. Wrecz przeciwnie, zwykle pierwsza stawała na polu walki, gotowa na wszystko. Teraz jednak nie mogła zostać.
Widziała to w jego oczach.
Widziała, że zależy mu tylko na tym, by ukryła się gdzieś z dala od niebezpieczeństwa. I ona go posłuchała, choć serce krzyczało, by zostać i walczyć razem z nim.
– Potrzebujesz chusteczki? – Padło pytanie.
– Tak, dzięki – odpowiedziała, sięgając po biały skrawek materiału, który podał jej mężczyzna.
– Zaraz będziemy na miejscu.
– Tak szybko? – zdziwiła się szczerze.
Była pewna, że nie odjechali od domu nawet dziesięciu mil.
– To tylko jeden z punktów, ale nie bój się, nic ci się nie stanie – zapewnił ją.
– Wiem i dziękuję...
– Nie dziękuj Hermiono, nie masz za co – odpowiedział, zatrzymując samochód.
Szybko wysiadł i nim zdążyła chociaż odpiąć pas, otworzył jej drzwi i wyciągnął do niej rękę.
Chwyciła ją i wysiadła z auta, a jej towarzysz od razu pociągnął ją w stronę pobliskich drzew.
Hermiona nie zadawała pytań, ale strach wypełniał każdą komórkę jej ciała. Ciemny, wilgotny las był ponury i budził w niej niepokój, ale wiedziała, że musiała zaufać planowi Draco. On wiedział, komu ma powierzyć w opiekę jej bezpieczeństwo.
Dość szybko spomiędzy drzew wyłoniło się coś, co przy dłuższych oględzinach okazało się starą, drewnianą leśniczówką. Opiekun Hermiony otworzył drzwi za pomocą prostego zaklęcia i pośpiesznie wprowadził ją do środka.
Domek był rozpadającą się ruiną, ale w środku było coś, co podpowiedziało Hermionie, jak będzie wyglądała ich dalsza podróż. Kominek.
– Zapamiętaj dokładnie adres: Cumberland Road 22, Bristol.
– Bristol? – zdziwiła się.
– No już, wskakuj do kominka. – Podał jej woreczek z proszkiem Fiuu.
Wiedziała, że nie ma czasu na wahanie. Wyraźnie wypowiedziała adres i wskoczyła w zielone płomienie.

⁂⁂⁂

Siwy dym zawisł w powietrzu, jakby świadom tego, jak ciężką i ponurą atmosferę będzie miała rozmowa, która odbędzie się w tym pokoju. Lucjusz jednak był spokojny. Znał dobrze wszystkie słabe punkty swojego syna. Szczeniak i jego głupie pomysły nie miały szans na realizację, w starciu z geniuszem za jakiego Malfoy senior się uważał. Wysłał po niego odpowiednio uzbrojony oddział, ale wiedział, że nie będzie potrzeby, by użyli siły. Draco mógł popełniać błędy i sprawiać mu zawód swoją słabością, ale musiał przyznać, że jego syn nie jest głupi. Przyjdzie z własnej woli.
Po chwili ogień w kominku zapłonął, a do gabinetu wpadło pięciu mężczyzn. Czterech od razu skłoniło się z szacunkiem, a jeden tylko uśmiechnął się cynicznie pod nosem.
Draco wiedział, że zaraz się wszystko rozstrzygnie. Wóz albo przewóz. Życie albo wegetacja. Nie było już odwrotu.

⁂⁂⁂

Wylądowali w niewielkim, ale nowocześnie urządzonym mieszkanku w centrum Bristolu. Hermiona rozejrzała się dookoła z zainteresowaniem. Czy to ma być jej kryjówka? Dlaczego akurat tutaj? Jednak jej towarzysz szybko rozwiał wątpliwości.
– Zdążyliśmy w samą porę – Stwierdził, spoglądając na zegarek.
Zaraz potem sięgnął po gazetę leżącą na gzymsie kominka. Zdziwiła się trochę, gdy mężczyzna wyciągnął ją w jej kierunku.
– Weź to. Przeniesie cię do bezpiecznego miejsca. Tam już na ciebie czekają.
– Ty nie idziesz ze mną? – spytała zaskoczona.
– Nie mogę. Muszę wrócić i sprawdzić co z Draco.
– Czy coś mu grozi...? – zapytała, choć w głębi serca znała odpowiedź.
– Wszystko będzie dobrze Hermiono, nie zamartwiaj się – poprosił, uśmiechając się uprzejmie.
– Dziękuje ci Theodorze... za... za wszystko – wyszeptała, ledwo panując nad łzami.
– Drobiazg – Nott mrugnął do niej porozumiewawczo.
– Gdyby coś się stało...
– Nie martw się. Będziemy w kontakcie.
Hermiona kiwnęła głową, nie bardzo mogąc zdobyć się na powiedzenie czegoś więcej. Strach, ból i smutek łapały ją za gardło.. Tak bardzo chciałaby móc być teraz przy ukochanym...
Nagle gazeta, którą trzymała rozbłysła jasnym światłem, a zaraz potem coś pociągnęło ją w okolicy pępka. Świstoklik zadziałał, zabierając ją w ostatni etap jej podróży do kryjówki, której Lucjusz Malfoy miał nigdy nie odkryć.

⁂⁂⁂

Wylądowała na wilgotnej polanie. Niewielki deszczyk leniwie siąpił się z nieba, a okoliczne pola i niewielkie pagórki pokrywała delikatna warstwa mgły. Hermionie jednak widok ten wydał się dziwnie znajomy. Nim jednak zdążyła skojarzyć skąd może go znać, ze mgły powoli wyłonił się jakaś wysoka, szczupła postać. Sięgnęła do kieszeni po różdżkę, nie bardzo wiedząc, co może ją czekać... Jednak po chwili poczuła, jak napięcie opada, a całe jej wnętrze wypełnia ulga.
Znajoma, bliska jej sercu twarz, choć nieco inna, od czasu kiedy jej właściciel nie uśmiechał się już tak często, jak kiedyś. Hermiona ruszyła do niego biegiem, rzucając mu się w ramiona, tłumiąc szloch. Już wiedziała gdzie jest!
– George... – szepnęła cicho.
– Witaj Hermiono, witaj w Norze – odpowiedział, obejmując ją przyjacielsko.
– W Norze? Naprawdę? Nigdzie jej nie widzę... – wyjąkała, odsuwając się od niego i rozglądając niepewnie dookoła.
– Zaraz zobaczysz. – Brat Rona wyjął z kieszeni niewielki zwitek pergaminu, na którym pismem Artura Wesleya był zapisany adres.
Hermiona głęboko odetchnęła. Teraz naprawdę mogła się poczuć, jakby wracała do domu.

⁂⁂⁂


– Gdzie ona jest? – zapytał Lucjusz, wydmuchując kłąb siwego dymu.
– Kto? – Draco uśmiechnął się ironicznie.
– Nie rób z siebie durnia, tylko natychmiast odpowiadaj.Gdzie jest twoja matka?
– Odwiedza znajomych.
– Nie kłam, na pewno ukryłeś ją razem z tą swoją szlamowatą wywłoką! – drwił.
– Jakie to ma dla ciebie znaczenie, gdzie one są? A tak, byłbym zapomniał. Przecież nie masz teraz żadnej formy nacisku na mnie. Cóż za rozczarowanie...
– Uważaj do kogo mówisz, szczeniaku! – ostrzegł go ostrym tonem.
– Karty na stół ojcze. Nie ma co dłużej ukrywać twoich zamiarów. Sprzeciwiłem ci się, więc pewnie czeka mnie za to kara.
– Dobrze – Lucjusz uśmiechnął się cynicznie – Nie sądziłeś chyba, że wykupisz się z winy marną butelką whisky? – zakpił, sięgając po trunek przyniesiony przez Draco.
– Pomyślałem, że łatwiej będzie mi wysłuchać wyroku, jeśli się przy tym napije.
Draco wstał i podszedł do szafki, w której jego ojciec trzymał cały zapas najlepszych alkoholi i odpowiednie do nich szklanki i kieliszki.
– Dlaczego nie? W końcu może najpierw porozmawiamy, zanim wyduszę z ciebie siłą, gdzie ukryłeś te dwie zdrajczynie krwi – Malfoy senior roześmiał się z własnego, niezbyt dobrego dowcipu, po czym hojnie nalał whisky do dwóch podanych przez syna szklaneczek.
Nie zauważył, że Draco uśmiecha się lekko pod nosem. Jego plan był prosty, ale wiedział, że będzie też skuteczny.  Dlaczego prosty?
Dlatego, że Lucjusz Malfoy nigdy nie odmawiał, gdy ktoś proponował mu drinka.

⁂⁂⁂


Narcyza spojrzała w lustro i ledwo stłumiła jęk grozy. Jej blade, wychudzone oblicze prezentowało się tak mizernie, że miała ochotę zakryć szklaną taflę i nigdy więcej w nią nie spoglądać. Oto do czego doprowadziło ją życie u boku takiego drania i tyrana, jakim był jej mąż. Mogłaby przeklinać za to los, spróbować uciec, chcieć się zemścić, ale przecież mimo tego wszystkiego, mimo ogromu zła jakiego doświadczyła z rąk Lucjusza, nie potrafiła przestać go kochać. Może to jej serce, albo po prostu ona sama były na to zbyt głupie? A może to jej pamięć nie pozwalała jej zapomnieć o tym, jak kiedyś było im razem cudownie. Nie potrafiła powiedzieć kiedy Lucjusz tak bardzo się zmienił, ale nie mogła też nie obwiniać siebie, za to, że wystarczająco wcześnie tego nie zauważyła i go nie powstrzymała. Teraz przyszło jej za to płacić, a co gorsza, przez nią cierpiał również jej ukochany syn. Odwróciła się od lustra, bojąc się, że gdy zobaczy łzy w swych oczach, rozsypie się doszczętnie nad swym pogruchotanym życiem. Za oknami panował niesamowity upał, a liście tropikalnych roślin nie poruszały się nawet o milimetr z braku wiatru.
Ciche pukanie do pokoju wyrwało ją z depresyjnego zamyślenia, w którym się znajdowała.
– Proszę – odpowiedziała grzecznie wstając i wygładzając suknię.
– Przyszedłem zobaczyć czy czegoś ci nie potrzeba – na obliczu Emanuella gościł niewielki, ciepły uśmiech.
Narcyza odwzajemniła go i podeszła do przyjaciela.
– Dziękuje ci, że pozwoliłeś mi tu zostać. Draco pewnie zaskoczył cię tą prośbą, zwłaszcza, że wiem, jak cenisz swoją prywatność i jak daleko przez to uciekłeś od swojego poprzedniego życia.
– Przestań Narcyzo, przecież wiesz, że ty i twój syn zawsze możecie na mnie liczyć.
– Dlaczego znów jesteś Emanuellem? Caldarmian gdzieś wyjechał?
– Tak, wybył stąd na kilka dni, a ja przed chwilą musiałem odebrać dostawę nowych składników.
– To wspaniały człowiek, bardzo się cieszę, że zgodził się nam pomóc. Nawet przyjechał do Anglii, by Draco mógł zrealizować swój plan.
– Tak. Panna Granger nie mogła się domyślić, że żyję. Jest na tyle spostrzegawcza, że mogłaby to odkryć.
– Kiedy eliksir przestanie działać? – Narcyza położyła dłonie na jego ramionach i spojrzała mu w oczy.
– Za chwilę...
– To wspaniale, bardzo się cieszę, że znów mam cię blisko. Nikt mnie nie rozumie tak dobrze jak ty - Narcyza objęła mężczyznę i ułożyła głowę na jego ramieniu.
 I już po kilku sekundach nie przytulał jej do siebie Emanuell Caldarmian, tylko jej jedyny i najlepszy przyjaciel. Severus Snape. 

⁂⁂⁂


Nora. Wspaniała, kochana, jedyna na świecie Nora. Jedno z jej ulubionych miejsc na ziemi. To tu zawsze odnajdowała spokój i poczucie bezpieczeństwa, a teraz ten dom znów posłuży jej za azyl przed całym tym złem.
– Opowiesz mi, jak to wszystko się stało? Jak uciekliście z Hogwartu? Jak... – Hermiona miała tyle pytań.
– Spokojnie Hermiono, zaraz wszystkiego się dowiesz – George uśmiechnął się pod nosem, najpewniej ciesząc się z tego, że jego przyjaciółka pomimo wszystkiego co ją spotkało, nadal pozostała sobą.
– Co z Ronem? – nie mogła się powstrzymać od zadania tego pytania.
– Dobrze. Z tego co mówią magomedycy, nic mu nie będzie.
– To wspaniale, tak się cieszę! .
George pchnął stare, drewniane drzwi, a w Hermione uderzyło ciepło i zapach karmelowych babeczek pani Weasley. Łzy napłynęły jej do oczu. To naprawdę było dla niej, jak powrót do dawnego życia.
– Już jesteśmy! – krzyknął wesoło George, wchodząc do kuchni.
– Miona!
Za nim zdążyła się zorientować, mały chłopczyk z szybkością torpedy przebiegł przez kuchnię i rzucił jej się w ramiona.
– Łobuz... – zaszlochała, szczęśliwa, że znów może tulić do siebie malucha.
Była pewna, że Draco wysłał go gdzieś z Rosą i Josephem, ale nie spodziewała się, że zastanie go u Weasleyów.
– Fajnie, że jesteś – wyznał szczerze Oscar, a Hermiona szybko otarła łzy.
Cieszyła się, że będzie miała możliwość mieć go pod swoją opieką, zdążyła bowiem go bardzo polubić.
– Hermionka! – Następna w kolejce do jej uściskania była pani Weasley.
– Na Godryka, Herm. Jesteś prawie tak blada, jak Bezgłowy Nick – przywitała ją Ginny, uśmiechając się przekornie.
Hermiona objęła mocną Rudą, szczęśliwa, że ona też tu jest. Widok przyjaciółki całej i zdrowej był niczym miód na jej serce. 
– Dalej, wejdźmy do salonu, reszta też pewnie nie może się ciebie doczekać – ponagliła ją pani Wesley.
Hermiona uśmiechnęła się lekko, czując jak Oscar łapie ją za rękę. Razem przeszli do salonu Wesleyów, który teraz wyglądał niczym szpitalna sala. Ron leżał najbliżej kominka. Miał zamknięte oczy i oddychał miarowo. Wciąż był wychudzony, ale delikatne rumieńce na jego policzkach świadczyły o tym, że jej przyjaciel dochodził do zdrowia.
Obok Rona stało łóżko, na którym leżał Kingsley. Były minister magii był wciąż bardzo słaby, jednak zdobył się na uśmiech i delikatnie uniósł dłoń w geście powitania na widok Hermiony.
Minerwa McGonagall siedziała na swoim posłaniu. Była bardzo blada i przeraźliwie chuda, jednak oczy jej zabłysnęły, gdy spostrzegła swą dawną uczennicę.
Hermiona nie mogła uwierzyć, że oni tu są. Draco ich uratował. Wszystkich!
– A teraz największa niespodzianka – szepnęła konspiracyjnie Ginny.
Hermiona jakby na komendę spojrzała w stronę schodów, na których najpierw pojawił się pan Weasley, a zaraz za nim...
Poczuła uścisk w gardle, a jej oddech i rytm serca na chwilę zamarły. To było niesamowite i nigdy by się tego nie spodziewała. Jednak nie było wątpliwości, że to co widzi nie jest jakimś omamem.
Łzy spłynęły jej po policzkach, a krótki ni to szloch, ni jęk wyrwał się z jej gardła. Nie mogła wprost uwierzyć. Zdołała jednak wyszeptać:
– Mamo... Tato...

⁂⁂⁂


Trzy tygodnie to nie zbyt długi okres czasu, jednak dla niej zdawał się wiecznością. Przywykła już do życia w Norze, choć musiała przyznać, że było ono nudne i monotonne. Rano jadła śniadanie, ściśnięta przy jednym stole ze wszystkimi obecnymi mieszkańcami domu Weasleyów.
Łobuz zawsze siadał obok niej, nieustannie zasypując ją lawiną pytań. Odpowiadała mu zawsze cierpliwie, choć serce jej się boleśnie ściskało, gdy padało to jedno, najważniejsze pytanie, to o Draco. A Oscar pytał o niego codziennie, najwyraźniej tęskniąc za nim tak bardzo, jak ona sama. 
Jej rodzice niezbyt dobrze znosili życie w domu czarodziejów. Uśmiechali się i zawsze trzymali się w jej pobliżu, ale mimo to, Hermiona miała wrażenie, że tak do końca nie wybaczyli jej tego, że za pomocą czarów odebrała im pamięć. 
Była wzruszona i zaskoczona, gdy opowiedzieli jej, jak pewnego dnia do ich Australijskiego domu zawitał młody, przystojny blondyn. Dopiero nieco później zrozumiała, że Draco osobiście po nich  pojechał, przywrócił im pamięć i szybko ukrył ich w Norze, tak jak wszystkich jej najbliższych przyjaciół przebywających wcześniej w  Hogwarcie, oraz więźniów z lochów Malfoy Manor. Nie wiedziała jaki blondyn ma plan, ale była mu niewyobrażalnie wdzięczna za to co dla niej zrobił. Wiedziała dobrze, ile tym zaryzykował.

⁂⁂⁂


Po skończonym śniadaniu, Hermiona odebrała tacę od pani Weasley i przeszła do salonu, by podać posiłek rekonwalescentom. Ron czuł się już całkiem dobrze i nawet zaczął już wstawać z łóżka i przesiadywać na kanapie. Wiedziała, że jej przyjaciel stara się nie pokazywać swego bólu, ale cieszyła się też, że wola walki i odwaga Ronalda nie została złamana przez Lucjusza Malfoya.
– Co tam dziś na śniadanie? Znów peklowana wołowina? – zagadnął ją z uśmiechem, gdy tylko weszła do salonu.
– Specjalnie pilnowałam, by dla ciebie jej nie było – oznajmiła pogodnie, podając mu talerz jajecznicy i kilka tostów.
– Dzięki Miona – odpowiedział, jednocześnie wpychając sobie do ust jedzenie.
Hermiona uśmiechnęła się lekko pod nosem, szczęśliwa, że mimo wielu zakrętów i zawirowań w jej życiu, pewne rzeczy pozostawały niezmienne.
– Pójdziemy na spacer? – zapytał Ron, gdy podeszła do niego by dolać mu herbaty.
– A czujesz się na siłach?
– Jasne! Nic mi nie jest! -zapewnił gorliwie. – Zresztą nie daleko, może na tę łączkę obok domu? Powspominamy, jak kiedyś graliśmy na niej w Qudditcha.
– Dobrze, a więc chodźmy – Hermiona wyciągnęła dłoń do przyjaciela, zadowolona, że znów będą mogli spędzić kilka chwil razem, jak za dawnych, dobrych czasów.

⁂⁂⁂

Pogoda była słoneczna, choć wiatr rozwiewał im włosy. Usiedli na wyczarowanym kocu, blisko siebie, wciąż trzymając się za ręce. Hermiona po raz pierwszy od czasu przybycia do Nory poczuła się choć trochę szczęśliwa. Strach i brak wiadomości, sprawiały, że każdy jej uśmiech był wymuszoną parodią tego, czym być powinien. Teraz jednak uśmiechnęła się szczerze. Ron żył, był tuż obok, a wszyscy jej przyjaciele byli bezpieczni. Jeśli wierzyć słowom Zabiniego, który co kilka dni wpadał do Nory na kilka minut z zaopatrzeniem, za parę dni wszystko miało się unormować, a oni mieli wrócić do swojego własnego życia. Dobrze jednak było jej ze świadomością, że Ron zawsze pozostanie jego częścią. Miała też Ginny, cudownie odzyskanych rodziców oraz Oscara. Jednak nierozstrzygniętym pytaniem pozostawało co dalej z Draco... Tak bardzo chciałaby wiedzieć jaka czeka ich przyszłość.
– Ciesze się, że tu jesteś Miona... – wyznał Ron, mocniej ściskając jej dłoń.
– I ja się cieszę – odpowiedziała, obdarowując przyjaciela uśmiechem.
– Wszystko się ułoży, zobaczysz. Tata i Kingsley już mają jakiś plan. Malfoyowie zapłacą za to co nam zrobili.
– Malfoyowie? – zapytała nieco zdziwiona. – Zgadzała się z tym, że Lucjusz Malfoy i jego zwolennicy  muszą ponieść karę za swoje chore plany dotyczące podboju świata, ale przecież Draco i Narcyza im pomogli...
– Spokojnie skarbie, oni już nic ci nie zrobią. – Weasley objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie.
Hermiona pozwoliła mu na ten gest, choć wciąż była lekko rozeźlona poprzednimi słowami rudzielca.
– Zaopiekuje się tobą, obiecuję – wyszeptał, nagle pochylając się i delikatnie łapiąc jej podbródek.
Spojrzał jej głęboko w oczy, a zaraz potem złożył na jej ustach zachłanny i pełen pasji pocałunek.
Hermiona w pierwszym odruchu chciała odepchnąć od siebie przyjaciela. W jej pamięci pojawiła się jednak wizja jego wciąż świeżych ran, które mogły się odnowić, gdyby odepchnęła go zbyt gwałtownie. Dlatego postanowiła poczekać, aż Ron sam się zorientuje, że nie powinien jej pocałować. Przecież miała męża...

⁂⁂⁂

Męża, który wybrał właśnie ten dzień, moment, chwilę, by pojawić się w Norze, tylko po to, by móc znów przytulić ukochaną żonę. Męża, który stał tam i patrzył na to, jak jego nieśmiałe plany i marzenia właśnie legną w gruzach. Wiatr targał jego blond włosy i czarny płaszcz, a on odwrócił się na pięcie i zniknął przez nikogo niezauważony.  

⁂⁂⁂


PS. Kochani, żeby nie było, że znów robię z Rona wrednego idiotę - przypominam tylko, że on nie wiedział, że Hermiona może czuć coś więcej do swojego "wymuszonego" męża :)
Buźki!

101 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie, nie, NIE!!! tyle się tu wydarzyło, że jestem w szoku.
      Draco taki cudowny, jejq nie mogę uwierzyć, jej rodzice, Nora... i Snape.? To dla mnie zdecydowanie za dużo. Cudowne!! <33
      Ron niech spada na bambus prostować banany, Łobuz kochany :)
      Draco i jego rozmowa z ojcem... boska!
      Zdecydowanie najlepszy rozdział, mimo, że brak tu Dramione, jest cudowny.
      Czekam na epilogi :)
      Pozdrowienia :*

      Ps. Przeczytałam pięć razy przed tym komentarzem.

      Usuń
  2. Chyba uduszę Cię, za ten koniec......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tyle błędów? :D
      Przecież dobrze wiesz, co będzie dalej :P

      Usuń
    2. Ale sam fakt, moje serce krwawiło, jak to czytałam i tu nie chodzi kochana o błędy :) aż się napoje melisa!

      Usuń
    3. Czekaj tylko, jak Ci wyśle Sad End do sprawdzenia. Jak przynajmniej jedna łza nie spadnie, to poczuje się niespełniona :D

      Usuń
  3. Jejku, idę czytać :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeju jeju jeuju, tak mi przykro z powodu Draco, tego że to zobaczył ;c
    Mam nadzieję że to się wyjaśni! :<
    Zamierzasz coś jeszcze po tym pisać? Mam na myśli kolejne opowiadanie, bo wizja tylko 2 epilogów mnie przeraża ;c Uzależniasz wiesz? ^^
    P.S.
    A co do mojego opowiadania, to ono nie jest w stylu Harrego Pottera więc nie wiem czy Ci sie spodoba, może kiedyś zbiorę się na Dramione, ale na razie rozkoszuję się twoimi opowiadaniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę autorskie opowiadanie na swojej stronie www, więc jak widzisz - nie tylko Dramione mnie interesuje. A to moje ostatnie opowiadanie o tej tematyce. Do trzech razy sztuka ( i ponad 10 miniaturek :D) - tyle wystarczy :)

      Usuń
    2. No dobrze :D
      Troszkę będę tęsknić za Draco i Hermioną, no ale trudno :)
      A co do mojego: http://dirty-angel-opowiadanie.blogspot.com/
      Wiem że idealne nie jest, dopiero zaczynam ;c

      Usuń
  5. O rany...
    Czy tylko mnie zakuło w sercu, gdy zobaczyłam tytuł?
    Jesteś nieznośnym potworem! Jak ja mam się teraz uczyć? Jak?!
    Venik... Wiesz. Po prostu wiesz, już Ci to mówiłam.
    Całuję. Przez łzy.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Venetiia napisała wyraźnie co będzie dalej we wstępie. Radzę czytać wszystko, nie tylko rozdział, wtedy nie będzie takich tekstów typu "Mam tylko nadzieję, że..."

      Usuń
  7. Akurat postanowiłam wejść, no i akurat jest rozdział :D
    Po pierwsze jest mi przykro, że ta piękna historia dobiega końca... Jakoś będę musiała się z tym pogodzić.
    Baaardzo fajny rozdział, ciekawszy od poprzedniego.
    Wątek z Severusem intrygujący! Mam nadzieję, że Cyzia przeżyje :)
    Zdecydowanie wolę happy endy i z tego względu nie wiem czy przeczytam ten pierwszy epilog, bo mogłabym się totalnie załamać.
    Czułam, że w czasie tego spaceru zdarzy się jakiś incydent, no i że Draco może nieoczekiwanie wpaść, no ale co z tego wyniknie, to dopiero się okaże :3
    Czekam pełna pozytywnych emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamorduje! Co to ma być?! Robisz to samo co przy "Dwa Światy" i "Gdy Jesteśmy Sami", jedno wielkie wyciskanie łez i bycie Polsatem :c Chyba nie doczekam się DOBREGO epilogu... Tego smutnego nie chce czytać, bo coś czuję, że złamie mi on serce... (co nie znaczy, że nie przeczytam :D)
    Jednak mam nadzieję, iż dotrwam do końca ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie jak mogłaś?!?! W takim momencie? Jak ja cię nienawidzę ;) no dobra a tak na serio to cie uwielbiam i twoje opowiadania też :D właśnie się zastanawiam jak ja wytrzymam do epilogu, tego szczęśliwego oczywiście bo nie wiem czy dam radę przeczytać ten smutny, bo uwielbiam dramione które się kończą happy endem. Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobra, właśnie zbieram się z emocjonalnej rozsypki...
    Przeczytałam ten rozdział już wczoraj, ale dopiero teraz nadeszła wena na komentarz. Ten wczorajszy zapewne byłby bełkotem dotyczącym tego, jak mogłaś przerwać w takim momencie.
    I doprowadzić mnie do łez. Znowu.
    Rozdział genialny, jak dokładnie wszystkie inne Twoje, które kiedykolwiek przeczytałam. Draco w Twoich opowiadaniach zawsze jest tak idealny, że po prostu brak mi słów ♡
    Nie wiem, jak przeżyję 14 dni przerwy pomiędzy sad endem a happy endem, ale wiem jedno - wybrałaś idealną datę do publikacji drugiego epilogu.
    To będzie najlepszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostanę :*
    Gorąco pozdrawiam i życzę duuużo weny ;* Johanna Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz szczęście, że od razu zaznaczyłaś, że będą dwa epilogi, z czego jeden będzie happy-endem. Inaczej udusiłabym za koniec. To nie może się tak skończyć! :/
    Ech... Nawet nie wiem, co napisać. Jestem teraz naładowana tak ambiwalentnymi emocjami, że aż dziw, że zaraz nie wybuchnę. Pozostało czekać i mieć nadzieję, że ten czas oczekiwania szybko minie. ;)
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    wieczne-pioro-cassie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie, dziewczyno... Jak mogłaś umieścić Dracona akurat w momencie gdy Ron musiał ją pocałować? DLACZEGO KOBIETO, JESTEŚ TAKA OKRUTNA MÓWIĄC, ŻE BĘDZIE JESZCZE DRUGIE, GORSZE ZAKOŃCZENIE? Niee no, ja Cię powiesze, przysięgam! Uh... Poza tym rozdział cudowny, a jeżeli któreś z nich uśmiercisz czy coś, to będziesz miała ze mną do czynienia! Ja chce drugi "tom", beeee...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam! Nie wieszaj się, nie chcę iść za ### za nieumyślne spowodowanie śmierci ;)

      Usuń
  13. No to klops... Biedny Draco...
    Ron też troche biedny(jak każde weasley xDDD omg jaki suchar :/ ) bo nie wiedział...
    Biedna Mionka...
    Snape i Cyzia lloffki ich oboje...


    Kocham Rubin i Stal! ♥♥♥
    Czekam na epilogi! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie tam rozśmieszył Twój suchar :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Koniec jest wzruszający jednak jestem raczej wyznawczynia happy-endow także czekam na epilogi! Prawie się poplakalam! Cudowny! ♥nie jestem w stanie teraz nic więcej powiedzieć
    Julka

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny rozdział. Przy końcu zaczęłam płakać, a co dopiero będzie w sad endzie? Stach się bać. Nie wierzę, że to już koniec. Teraz wydaje mi się, że to tak szybko zleciało... Z niecierpliwością czekam na epilogi! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Nieee!!!! Kocham to opowiadanie, ale dlaczego? ??? I teraz mamy jeszcze czekać miesiąc??? ♡♡♡ podziwiam i czekam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. O Boże.... Biedny Dracze a jego ojciec to aż mi brak słów... Czekam na kolejny.... Pozdrawiam, Kim

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wierzę, że to już ostatni rozdział przed epilogiem, ale już teraz wiem, że 14-ego sobie odpuszczę :-P
    Czekam niecierpliwie ;-)
    Annelis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam 28.11 :) Happy end będzie lukrem płynący :D

      Usuń
    2. Och coś czuję, że umrę z przesłodzenia, i już się nie mogę doczekać :-D wpadnę na 100% :-)

      Usuń
    3. Jeśli słodzisz kawę/herbatę, to tego dnia zaoszczędzisz na cukrze :P

      Usuń
  19. Cudowne opowiadanie, czekam na epilog <3

    OdpowiedzUsuń
  20. O jeju.... Nie wierzę, że to już ostatni rozdział. Końcówka....nie wierzę, jak ona mogła pozwolić pocałować się Ronowi, no trudno, ale Draco to widział! Nie no, nie wierzę...
    Mam nadzieję, że doczekam się tego szczęśliwego epilogu, bo pewnie pokuszę się i przeczytam ten smutny, ale nie wiem cZy go przeżyję....
    Andrea Green

    http://bella-draco-calkiem-nowy-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ja długo czekałam na ten rozdział... Nie chce mi się wierzyć, że tak wszystko się dobrze zapowiadało, a ty tak zmieniłaś zakończenie :( I mimo że napisany jak zawsze po mistrzowsku, to muszę wyrazić (chyba pierwszy raz) swoje niezadowolenie tym, że będą dwa zakończenia. Nie podoba mi się ta "wybieranka"; moim zdaniem opowiadanie powinno być jednolite i to autor ma decydować o tym, jak się zakończy, a nie że ja przeczytam 2 zakończenia i mam się domyślać, jakie zakończenie było to właściwe i "prawdziwe"... Byleby tylko zadowolić wszystkich? No nie wiem... Nie podoba mi się to... No, ale to tylko moje zdanie i twoje opowiadanie, więc skoro ty tak sobie wymyśliłaś, to niech tak będzie :) Jestem pewna, że oba epilogi mi się spodobają.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Lyriana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba będą prawdziwe bo oba są moje. Możesz wyrazić swoje niezadowolenie, aczkolwiek mam wrażenie, że niestety nie zrozumiałaś mojego założenia. Ja nie robię tego "dla wszystkich, by wszystkich zadowolić" tylko dla siebie, by udowodnić, że potrafię pisać i smutne zakończenia (to jeszcze nie miało miejsca w mojej twórczości). Jeśli masz z tym problem, to mogę wysłać Ci na maila tylko jedna wersje zakończenia (wybraną przez Ciebie) i nie będziesz miała nawet okazji "otrzeć się" o to drugie, skoro taka wielka fala "niepodobania się" i "niezadowolenia" wypłynęła z Twojego komentarza. Przykro mi tylko, że uważasz, że opowiadanie przez to nie będzie jednolite - ale cóż :)
      Pozdrawiam.
      PS. Wkurzyło mnie słowo "wybieranka", ale cóż, skoro tak sobie wymyśliłaś...

      Usuń
    2. Venetiia się wkurzyła...

      Usuń
    3. A i owszem. Może być niezadowolona (nawet nie pierwszy razy), to jej święte prawo, ale ten tekst o "wybierankach", "niejednolitym opowiadaniu" i te pełne pretensji "Byleby zadowolić wszystkich?" - nie napiszę nic więcej, bo normalnie wrrr....
      Na moje pożegnanie z Dramione chciałam zrobić coś nowego, innego od poprzednich historii, a tu osoba, która raz bardzo mnie zawiodła, mimo to jej nie skreśliłam, wyskakuje mnie czterokrotnie podkreślonym, jak bardzo jest niezadowolona, puentując wszystko słowami " skoro tak to sobie wymyśliłaś, to niech tak będzie". No dzięki wielkie za pozwolenie!

      Usuń
    4. Lyrania faktycznie przesadziła, niezadowolenie to jedno, ale krytykowanie decyzji autorki i to przy ostatnim rozdziale dramione jaki napisała jest wredne.
      Jak byk napisane we wstępie, że każdy może przeczytać tylko to co woli, wiec nie wiem z czym dziewczyna ma problem. Przeczyta jedną wersję i własnie ta będzie dla niej jedyną i prawdziwą. Trochę myślenia nie boli.
      Ava

      Usuń
    5. Ok. Koniec tematu... T
      Teraz jeszcze bardziej się cieszę, że to już prawie meta. Jak dodam epilogi to chyba trochę poskaczę z radości. Pisanie na blogach zabiera(ło) mi zdecydowanie zbyt wiele nerwów :)

      Usuń
    6. O rany... Nie chciałam nikogo urazić. Zawsze cię wspierałam i komplementowałam, (co się zresztą nie zmieniło) ale tylko ten jeden mały szczególik mi się nie spodobał. Nie skrytykowałam twojego pisania, ale samego pomysłu 2 epilogów, bo po prostu mi się nie podoba... Trochę źle zinterpretowałam twoje intencje, masz rację, przepraszam (dlatego też napisałam, że do końca nie wiem, co było w zamyśle).
      Mój komentarz ty również źle zrozumiałaś. Dlaczego widzisz same negatywy? Lubię twoje opowiadania i nigdy nie dostrzegłam w nich nic nudnego. W moich słowach nie było też żadnej pretensji, to było zapytanie. Niczego nie podkreślałam. Wspomniałam też, że na pewno epilogi mi się spodobają, a że to jest TWÓJ blog, to ja nie będę ci kazała tego zmieniać, bo jesteś u siebie, tak? Nie chciałam wywołać niepotrzebnej kłótni, ale jak się okazuje, to wyszło na odwrót. Nie "udzieliłam ci pozwolenia", skąd sobie to bierzesz? Nie, wyraziłam po prostu swoje zdanie, i to nie całkowicie negatywne, bo nie spodobał mi się sam pomysł, a nie pisanie.
      I nawet cię nie zaatakowałam, tylko kulturalnie powiedziałam, jakie ten pomysł wywarł na mnie wrażenie. Czy naprawdę jesteś taka wrażliwa na krytykę? Czy nie jesteś aby zbyt przewrażliwiona? (NIE TWIERDZĘ, ŻE TAK JEST, TYLKO PYTAM) Przecież ludzie zawsze są krytykowani i jakoś z tym żyją, próbują... Szczególnie, że nie powiedziałam czegoś zbyt strasznego (jak się okazuje, uraziłam tym kogoś, więc przepraszam). Muszę powiedzieć, że trochę się zdziwiłam tak ostrą reakcją. Nawet cię nie zaatakowałam. Wyraziłam kulturalnie swoją opinię, i to kończąc ją słowami pozdrowienia i szczęścia, że rozdział znów wyszedł tak dobrze. Ja nie widzę powodów do denerwowania się - chyba mam mocniejsze nerwy, bo ja bym tak nie zareagowała na czyjeś słowa. Mnie również przykro, że tak to zinterpretowałaś, ale przepraszam, że moje słowa cię uraziły, bo wcale nie chciałam być złośliwa. Nigdy taka nie byłam.
      Jeszcze raz pozdrawiam.

      Usuń
    7. Aha, a ten tekst, że raz cię bardzo zawiodłam, był tutaj zbędny. I to BYŁO złośliwe - to wytykanie błędów z przeszłości, kiedy nie zdążyłam napisać opowiadania i ci wysłać, bo naprawdę nie miałam kiedy. Co zresztą grzecznie uprzedziłam wyjaśniłam w e-mailu i miałam nadzieję, że zostanie między nami, bo w końcu to nie jest sprawa publiczna. Jak widać, pomyliłam się. Wyciągamy asa z rękawa? Skoro Lyriana cię zawiodła, a teraz zdenerwowała swoją opinią, to trzeba wytknąć publicznie jej błędy. Rany, nie miałam pojęcia, że ludzie są tacy pamiętliwi.

      Usuń
    8. "Wybieranki" to są między tym z jakim chłopakiem iść na gimnazjalna dyskotekę, a każdy średnio ogarnięty człowiek nie ma chyba problemu z wyborem jednego z dwóch epilogow do przeczytania, bez marudzenia i pełnych pretensji zarzutów o zadowalają wszystkich. Zwłaszcza gdy wyraźnie napisałam to we wstepie. A pamietliwa, jestem tak mocno jak wredna. Koniec tematu. Miłego dnia.

      Usuń
    9. Teraz to ja się wkurzyłam. Wyjaśnijmy sobie coś. Insynuowanie że jestem upośledzona umysłowo i nie umiem czytać jest żałosne i niekulturalne. Jestem ogarnięta bardziej niż ci się wydaje, czytać umiem, wiem, że mogę wybrać (tak, wiem!). Mimo to, taki pomysł nie przypadł mi do gustu. Straszne, prawda?
      Nie wybrałam słowa "wybieranki" złośliwie. Tak wyszło, i koniec. Gra słów, pojmujesz?
      Moja opinia ci się nie podoba, ok. Chyba więcej nie będę mówiła swojej negatywnej opinii publicznie, bo zaraz spadnie na mnie fala nienawiści.
      Pamiętliwa i wredna? Przynajmniej jesteś szczera. Współczuję. Gdy dojdzie co do czego, to możesz kogoś zranić. Taka koleżeńska rada: zastanów się, czy na pewno warto takim być.
      Nie chcę się kłócić (dziwne, nie? jedna z twoich stałych czytelniczek nie chce się kłócić o głupoty). Może po prostu uszanuję twoją nadwrażliwość i więcej nie będę głosiła krytyki. Tak, tak będzie najlepiej.
      Mimo tej małej sprzeczki, wbrew pozorom wcale się nie obrażę i wrócę tu przeczytać dokończone, fajne opowiadanie. Moje nastawienie się nie zmieniło i nadal lubię twojego blogi. Może i jesteś pamiętliwa, ale ja nie i szybko zapomnę o tej błahej sprawie - tobie też tego życzę, z całego serca, bo po co użerać się z ludźmi o coś takiego? Potem same nieprzyjemności. Lepiej żyć w zgodzie, jak na mój gust :)

      Usuń
    10. Gra słów...? Dość nieudana. A tekst o tym czym tak właściwie mnie zawiodlas sama oglosilas, publicznie. Ale tak - Żyjmy w zgodzie, bez wzajemnego pouczania, tak na przyszłość. Pozdrawiam i zapraszam na epilog(i).

      Usuń
    11. Przykro mi to stwierdzić Venetiio, ale jesteś przewrażliwiona i na punkcie swojej twórczości i swojego nicku

      Usuń
  22. Czekam na sad end i i tak nie lubię Rona <3

    OdpowiedzUsuń
  23. nieeee no jak tak można eh :( super rozdział już nie mogę się doczekać zakończenia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Venik !!! No trzasne cię normalnie !!! Jak możesz !! :(( mam czekać cały miesiąc na happy end !!!! BŁAGAM !!!! WYŚLIJ MI GO 18.11 JAKO PREZENT URODZINOWY !!! :* PROOOOOOOOOOOOOOOOOSZE !!!! :* A tak z innej beczki... rozdział jest baaardzo wyczekiwany i jak zwykle zaskakujacy... ale za końcówkę. . -,- wrrrrrr... no naprawde !!!!!! Jak możesz zła kobieto !!!!!
    /Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem czy napiszę drugi epilog do 18.11, więc niczego nie obiecuję :)

      I proszę... nie bij :D

      Usuń
    2. Hihihihihi ^-^-^-^-^-^ Wiadomo nie zawsze ma się czas. Ja sama jestem zarobiona po uszy w obowiązkach. . Jak się wyrobisz to bedzie najgenialniejszy prezent urodzinowy :* A jak na razie życzę weny i czasu do pisania ♡

      Usuń
  25. Super ❤ pozostaje tylko czekać na Sad End, a potem na Happy [:
    Ps. masz jakieś rady dla początkujących pisarek? ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrwałości i cierpliwości... morza, góry i doliny cierpliwości :)

      Usuń
  26. ...::>::.. UWAGA! OGŁOSZENIE!!...::>::..
    Kochani ogłaszam zwycięstwo w konkursie na dodatkowy tekst, który napiszę jako swoje ostatnie dramione!
    Wyniki:

    Dodatkowy rozdział opowiadania "Dwa Światy" - 53 głosy
    Dodatkowy epilog opowiadania "Gdy jesteśmy sami..." - 45 głosów
    Dodatkowym rozdział opowiadania "Rubin i stal..." - 45 głosów.
    Miniaturka II humorystyczna cz. - 22 głosy.
    Miniaturka poważna - 5 głosów.

    Ogłaszam więc WSZEM i WOBEC, że na zakończenie wszystkich moich Dramione powstanie dodatkowy (41) rozdział opowiadania "Dwa Światy" opowiadający o dalszym życiu naszych bohaterów.
    Oraz - Miniaturka pt: "Przygryź mnie..." - pełna zabawy i parodii, w stylu podobnym do "Słodkiego smaku porażki" czy też "Interesu z Kotem".
    Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za udział w głosowaniu. Przyznam, ze bardzo mnie cieszy jego wynik :)
    Pozdrawiam!

    Venetiia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAAAAAAAAAAAAAAK !!!!!! No wielbie Cie !!! Wiesz o tym co nie ? :*** Dwa Światy wielki powrót !!!!! ;))) Ubóstwiam to opowiadanie !!!! :) Kiedy mniej więcej możemy sie go spodziewać ??

      Usuń
    2. Widzisz, dostałam to co chciałam ❤

      Usuń
    3. Ale fajnie :) Już nie mogę się doczekać.

      Usuń
    4. O mój Boże akurat czytam od początku dwa światy chyba juz 5 raz i nadal przeżywam tak samo ❤

      Usuń
    5. Super, mimo iż głosowałam na rubin i stal cieszę się, że będzie kolejny rozdział opowiadania "Dwa Światy", ponieważ to z nim zaczynałam przygodę z Dramione. Już się nie mogę doczekać. weny!

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Gdzieś w okolicach stycznia powinien pojawić się rozdział 41 DŚ, co do miniaturki, to już zaczęłam ją pisać, więc raczej szybciej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Kurcze, już myślałam, że wszystko się ułoży, a tutaj z taką akcją mi wyskakuje. I weź tu czekaj kolejny miesiąc na zakończenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Naprawdę wzruszyłam się zachodem Draco, by wszyscy bliscy Hermiony znaleźli się przy niej. Piękny gest.

    Nie mogę się doczekać Sad Endu :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak mogłaś skończyć w takim momencie? Nie masz serca, czy jak..? ;p Aż ciężko uwierzyć, że to już ostatni rozdział :( oczywiście przeczytam oba epilogi, bo uwielbiam happy endy tak samo mocno jak wyciskacze łez! Tylko nikogo nie uśmiercaj - proooosze! ;)
    Rozdział jak zwykle wyszedł cudownie i jak zawsze chcę się więcej i więcej ;) jak tylko Ron zaproponował spacer to wiedziałam, że to się tak skończy.. Szkoda, ze Draco musiał to zobaczyć ;(( tak się dla niej postarał, tu taka dupa jak się pojawił..
    Czekam na epilogi! ;*

    OdpowiedzUsuń
  30. NIEEEEEEEEEEEEE. To nie może się tak skończyć

    OdpowiedzUsuń
  31. Płaczę. Po prostu płaczę . Dzisiaj znalazłam ten blog i przeczytałam do teraz. Błagam , powiedz , że ta historia zakończy się dobrze ! Poza tym strasznie dobrze piszesz :) Masz talent

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie nie nie ! Niech to się tak nie kończy. Liczę na dobre zakończenie :D
    Zapraszam też do siebie ,dopiero zaczynam http://szkarlatna-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Za dużo emocji. Muszę ochłonąć :D.
    Szkoda z tym zakończeniem... Nienawidzę Sad Endów :'D.
    Czekam na 28 listopada.
    Powodzenia w dalszej drodze,
    Nieparzysta <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Strasznie szkoda, że to dramione jest tak krótkie(jak już coś czytam, to nie chcę żeby się kończyło), ale jednocześnie idealne w każdym calu. Pewnie z przyzwyczajenia i tak będę wchodziła tutaj, żeby sprawdzić czy jest coś nowego, ale wiem, że niestety po dwóch epilogach już nie znajdę tutaj niczego związanego z tą historią.
    Na sam koniec dodam, że koniecznie muszę przeczytać obie wersje zakończenie, bo sama nie mam pojęcia, jakie wolałabym przy tej historii.
    Dużo pomysłów i fanów na Twoim autorskim opowiadaniu.
    Lucienne<3

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie mogę się doczekać happy endu :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Super super super... Frustrujący. Czemu ten dzidyga ją całuje. Czemu ona się nie wyrwie i nie nawrzeszczy na niego? Co Draco zrobił z Lucjuszowym drinkiem. Czemu wtedy chciał przytulać zonę. Chce, by Draco cierpiał na chwilową ślepotę i tego nie widział lub zeby strzelił Rona w pysk za całowanie jego zony. Podkreślam. ZONY!!! to chyba tyle. Oprocz tego super ze robisz Snape Narcyza <3 bo to fajne i nieoklepane. Pozdrawiam i czekam i weny. Znowu ja :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Hej to znowu ja... znalazłam znowu chwilkę notka świetna ale nie mogę uwierzyć że to już koniec.... jak dla mnie to mogłabym w nieskończoność czytać i czytać i czekać co będzie dalej...
    Tak przy okazji chciałabym Cię zachęcić do zaglądania do mnie ponieważ też postanowiłam coś pisać; totakniewiele.blogspot.com nie jest to nie wiadomo co ale miło mi będzie jeśli zerkniesz. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Och jaki ja czuję niedosyt. Nie mogę doczekać się happy endu, bo ta para już się wystarczająco w życiu nacierpiala. Poza tym jestem bardzo ciekawa jak wybrniesz z tego że Draco widział ten pocałunek ;)

    Pozdrawiam

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  39. mimo ze glosowalam na dodatkowy rozdzial tego opowiadania, to rowniez ciesze sie z dwoch swiatow, w koncu i tak rozpiescisz nas dwoma epilogami tego opowiadania:) szkoda ze tak szybko sie skonczylo, moglabym czytac twoje dramione na prawde jeszcze przez dlugie lata ;P

    OdpowiedzUsuń
  40. FANTASTYCZNE!!!! Zakochałam się w twoim opowiadaniu. Jestem fanką szczęśliwych zakończeń, ale smutne i tak przeczytam, bo jestem pewna, że będzie genialne. I mam do Was prośbę, przeczytajcie prolog mojego opowiadania i oceńcie! I jeszcze raz, meeega opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  41. rany, jak ja nienawidzę Rona. ładnie proszę o scenę w której Draco daje mu w twarz. A co do rozdziału, to nie mogę uwierzyć, że to już ostatni rozdział. Wspaniale było znów cieszyć się twoimi opowiadaniami :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Troche spóźniony komentarz :c kurcze troche szkoda Draco. Tak się poświęca i takie widoki zastaje. Nie pozostaje nic innego jak czekać na epilog xD

    OdpowiedzUsuń
  43. Troche spóźniony komentarz :c kurcze troche szkoda Draco. Tak się poświęca i takie widoki zastaje. Nie pozostaje nic innego jak czekać na epilog xD

    OdpowiedzUsuń
  44. rewelacyjny rozdział :) czekam na epilog

    OdpowiedzUsuń
  45. świetnie czekam na więcej :) pozdrawiam i zyczę weny

    OdpowiedzUsuń
  46. W.S.P.A.N.I.A.Ł.E. Nie mogę się doczekać 14 i 28 listopada... Wolę Happy Endy, ale na Sad też wpadnę. Czekam na epilogi. ;* Eris

    OdpowiedzUsuń
  47. VENETIA KRETYNKA
    HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  48. O nie! Ty to wiesz jak zrobić, żeby nie było za słodko! Ja już chcę happy end! Choć nie ukrywam, że na "sad" też czekam niecierpliwie!
    Pozdrawiam serdecznie, Mandolinka :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Draco to ma cholera wyczucie czasu. jak ja mu współczuję. Przezywa piekło z ojcem, a teraz jeszcze to. Nawet jeśli wiem, że będzie happy end - przynajmniej w jednej wersji - jakoś mi się tak przykro zrobiło. Ne mniej jednak rozdział mi się podoba, szczególnie momenty w Norze. To powolne powracanie pokrzywdzonych do normalności jest naprawdę budujące.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  50. Dwa Światy mi się podobały, Rubin i stal zaczął się ciekawie, ale koniec jest fatalny. Brak w tym opowiadaniu akcji, fabuła też nie jest rozbudowana. Rozpoczyna się oryginalnie, ale kończy oklepanie. Draco spogląda, jak w setce innych ff, na Hermionę całującą się z "kimś". Opowiadanie pisane wg schematu związku radzieckiego, tj problem, dążenie do zlikwidowania problemu. Opowiadanie jest krótkie, w sumie o niczym. Widać że pisałaś na siłę, że opowiadania DH nie są już w kręgu Twoich zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie są, nie czytam zbyt wielu nowych i nie mam zamiaru pisać kolejnego, ale pomysł miałam od początku do końca i teraz go realizuję. Nic na siłę, wszystko dla mojej własnej rozrywki i satysfakcji. Trochę za mocno ograniczyłam się tu w ilości rozdziałów i stąd może wrażenie upychania wszystkiego "na siłę" ale pracuję nad tym by epilogi jasno i klarownie zamykały wszystkie wątki :) W każdym razie dziękuję za opinię, cytat o Związku radzieckim świetny :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  51. Rozdział bardzo mi się podobał ;)
    Cieszę się, że Draco udało się uratować zarówno Mionkę jak i Narcyzę od Lucjusza. Plan był ryzykowny ale najważniejsze, ze skuteczny. No i jeszcze okazało się, że Sev ma się dobrze i urządził się w tropikach ;)
    Szkoda, że historia się już kończy... pozostało tylko czekać na epilog i to ten szczęśliwy w moim przypadku bo uwielbiam takie zakończenia. Więc ten smutny sobie odpuszczam...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. o kurczę :(
    to się porobiło :/
    lecę czytać smutny epilog, ale się zastanawiam czy kombinować przed nim chusteczki, czy nie :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Najcudowniejszy! Nadrabiam zaległości i lecę dalej
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  54. Świetny rozdział 8)
    Destiny *-*

    OdpowiedzUsuń
  55. Boszszsz *-* Świetny rozdział. Zresztą jak cały blog! Biedny Draco! Czekam next!
    Pozdrawiam!
    http://nadziejanienawiscmilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale next są już tylko epilogi i nic więcej :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  56. Nie moge uwierzyć że to już sie kończy :( Najlepsze opowiadanie eVer !

    OdpowiedzUsuń