sobota, 14 listopada 2015

Epilog ver. I (sad)

Kochani...

Strasznie przeżywam, to co miało miejsce wczoraj we Francji, więc pozwolę sobie nie pisać długiej wiadomości, bo i tak nic mi z tego nie wyjdzie.
Oto obiecany epilog w wersji smutnej (sad).
Zgodnie z zapowiedzią, na wersję happy zapraszam 28.11.
Za betę dziękuję Kindze M.

Pozdrowienia!

Venetiia






⁂⁂⁂

              Następnego dnia Hermiona unikała Rona, jak mogła, co nie było wcale łatwe w maleńkim domu Weasleyów. Mimo to, w czasie wspólnych posiłków siadała z daleka od niego i nie uczestniczyła w tym dniu w rozmowach prowadzonych w salonie, wiedząc, że jej przyjaciel tam przebywa. Wczorajsza sytuacja była bardzo krępująca. Gdy Ron zorientował się, że Hermiona nie odwzajemnia jego pocałunku, speszony przestał ją całować, zaczerwienił się i palnął coś głupiego, jako namiastkę przeprosin. Hermiona równie zawstydzona, próbowała krótko i rzeczowo wyjaśnić mu, że kocha go tylko i wyłącznie jako przyjaciela, co znów skutkowało głupawym chichotem Rudzielca i zapewnianiem jej, że rozumie, ale może jednak...
Na szczęście tę bardzo żenującą chwilę przerwała pani Weasley, wołając Hermionę, by ta pomogła jej w przygotowaniach do obiadu.
 Od tamtej pory przyjaciele nie rozmawiali ze sobą. Dopiero następnego dnia w porze kolacji, Hermiona była zorientowała się, że będzie zmuszona usiąść obok niego . Podejrzewała, że Ron jakoś przekupił Oscara, by ten koniecznie chciał dziś siedzieć obok Ginny, a jako, że jej rodzice woleli zjeść posiłek w swoim pokoju na poddaszu,  nie miała wiarygodnej wymówki, by ucieć od towarzystwa Rona.
–  Wszystko w porządku? –  zapytał, gdy niechętnie obok niego usiadła.
–  Tak – odpowiedziała krótko, siląc się na cień uśmiechu.
–  Między nami też? –  wypalił nerwowo Ron.
–  Tak, między nami też w porządku.
Tym razem jej uśmiech był nieco bardziej szczery. Cieszyła się, że Ronowi mimo wszystko zależy na dobrych relacjach pomiędzy nimi.
–  Hermiono, ktoś do ciebie, czeka w ogrodzie – poinformował ją pan Weasley, wchodząc do kuchni.
Zerwała się na równe nogi, w myślach wciąż powtarzając jedno słowo "Draco!". Miała nadzieję, że wreszcie otrzyma od niego jakieś informację. Ostatnie trzy tygodnie były dla niej prawdziwą katorgą.
Starała się nie biec, chodź króciutka droga z kuchni do ogrodu, zdawała się nie mieć końca. Nie mogła się już doczekać, aż go zobaczy...
Weszła do ogrodu i rozejrzała się dookoła, z mocno bijącym sercem. Przy płocie stała postać w czarnej pelerynie. Powoli zapadał już zmrok, ale nawet z daleka rozpoznała, że nie był to jej mąż. Poczuła jak jej nadzieja gaśnie, a serce boleśnie się zaciska. To nie był on...
–  Witaj Theo, pan Weasley mówił, że na mnie czekasz – Hermiona zmusiła się do uśmiechu i podeszła do mężczyzny.
–  Dobry wieczór. Dobrze cie widzieć – Theodore uśmiechnął się do niej uprzejmie.
–  Czy z Draco wszystko w porządku? –  zapytała, nie mogąc wytrzymać dłużej.
– Niestety nie miałem zbyt wiele czasu na rozmowę z nim, ale wydaje mi się, że tak – odpowiedział zgodnie z prawdą Nott.
– Może wejdziemy do domu?
– Nie, dziękuję, ale śpieszy mi się.
– To co cię do mnie sprowadza? - zapytała zaciekawiona.
–  Pewnie się ucieszysz, jak ci powiem, że twój eliksir zadziałał doskonale. Lucjusz Malfoy myśli teraz, że jest zwykłym mugolem...
–  Naprawdę? –  Hermiona była trochę zaskoczona tą wiadomością, choć w głębi serca od zawsze podejrzewała, że Draco potrzebował tego eliksiru, by napoić nim swojego ojca.
– Narcyza jest przy nim, wszystko się udało. Uwierzył, że stracił pamięć w wyniku wypadku.
–  Co teraz? Kto będzie teraz naszym ministrem? –  dopytywała.
–  Z tego co wiem, Zabini ma sprowadzić Shacklebolta do ministerstwa, jak  tylko ten lepiej się poczuje.
–  Kingsley znów będzie ministrem? Wspaniale!
–  Takie są plany. Draco wyznaczył kilku ludzi, którzy mają się wszystkim zająć...
–  A co z nim? Też będzie pracował teraz w ministerstwie? - Tak bardzo chciałaby usłyszeć coś więcej na temat ukochanego.
Theodore popatrzył na nią uważnie, po czym uśmiechnął się lekko i wyjął z kieszeni płaszcza szarą kopertę.
–  Myślę, że wyjaśnił ci wszystko w liście...
–  W liście? –  Hermiona była zawiedziona. Niczego nie pragnęła bardziej, niż możliwości ponownego spotkania z mężem. Najwyraźniej jednak, przyjdzie jej jeszcze na to poczekać. Odebrała list od Notta i podziękowała mu z wymuszonym uśmiechem.
–  Muszę już wracać...
–  Dziękuję ci Theo, prawdziwy z ciebie przyjaciel – Hermiona, nie zważając na nic, uciskała go serdecznie.
–  Nie ma sprawy, zawsze możesz na mnie liczyć –  Theo uśmiechnął się, choć mimo to wydawał się nieco smutny.
–  A ty, co będziesz teraz robił? –  zapytała.
–  Jeszcze dziś wyjeżdżam. Misja daleko stąd...
–  Rozumiem. W takim razie powodzenia –  Hermiona uśmiechnęła się do niego ciepło.
–  Dzięki i... wzajemnie –  Theodore spojrzał na nią ostatni raz, po czym odwrócił się na pięcie i zniknął, żywiąc przekonanie, że  pozostawia Hermionę, pod opieką Draco.  Liczył, że będą  oni teraz razem naprawdę szczęśliwi, a on sam, gdyby został, tylko, by im w tym szczęściu przeszkadzał.

⁂⁂⁂

Hermiona szybko wbiegła na górę, do małego pokoiku, który dzieliła z Ginny, nie mogąc się powstrzymać od natychmiastowego przeczytania listu. Rozwinęła pergamin i z uśmiechem spojrzała na te znajome pismo, które tak polubiła:


"Droga Hermiono,

Przepraszam.

Wiem, że skrzywdziłem cię tyle razy, że nawet nie mam prawa prosić o twoje wybaczenie. Chcę Ci jednak powiedzieć, że te kilka miesięcy, które dane mi było spędzić z tobą, były najlepszym co mnie w życiu spotkało. Jestem złym człowiekiem, bo przez chwilę zapragnąłem przywiązać cię do siebie na stałe, nie zważając na to, jak trudne byłoby dla ciebie trwanie u boku kogoś takiego, jak ja. Nie mogę tego zrobić. 
Zakochałem się w tobie szczerze i prawdziwie i tylko ta miłość jest w stanie dać mi siłę do tego, co muszę zrobić. Chcę żebyś była szczęśliwa – nie ważne z kim. Obiecuje ci, że nigdy nie wrócę, by zepsuć ci to szczęście. Wypiję dziś eliksir zapomnienia. Tak będzie najlepiej. Chcę jednak byś wiedziała, że z pamięcią czy bez, byłaś moją jedyną i największą miłością. 
Dbaj o siebie.

 Draco.

PS. Dziękuje, że mnie zauważyłaś..."


Płakała, a jej łzy kapały na list, rozmazując atrament. Jak mógł? Jak śmiał? Przecież obiecał! Dał jej słowo, że się spotkają, jak tylko skończą się problemy z Lucjuszem. Dlaczego skłamał? Dlaczego znów okazał się być podłym Ślizgonem?
Poczuła falę głębokiego żalu, a później nieopisanej wściekłości. Łzy płynęły jej po twarzy, a ona nie wiedziała, co zrobić dalej ze swoim życiem. Jak, jak sobie z tym poradzić, gdy świat po raz kolejny walił się jej na głowę? A już myślała, że wszystko będzie dobrze...
Nagle zakręciło jej się w głowie, a żołądek podszedł jej do gardła. Pędem rzuciła się w stronę łazienki. To był dopiero początek jej kłopotów...


⁂⁂⁂

–  Jesteś pewien, że chcesz to zrobić? –  Narcyza siedziała na przeciwko niego i nerwowo zaciskała ręce.
–  Tak będzie najlepiej – odpowiedział, beznamiętnie wpatrując się w płonący w kominku ogień.
–  Dlaczego nie dałeś jej szansy, by ci sama powiedziała co wybiera? Może wcale nie chce zostać z tym Weasleyem?
–  Daj spokój mamo, to i tak nie miało prawa się udać. Nie po tym, w jaki sposób się w ogóle zaczęło – Draco zacisnął dłoń, w której spoczywała mała fiolka z bursztynowym płynem.
–  Ale między wami na pewno do niczego nie doszło? Wy nigdy, nic...–  dopytywała.
–  Nic, co mogłoby sprawić, że mam do niej jakieś prawo. To skończony temat mamo, już zdecydowałem. Zabini wszystko przygotował.
–  Na pewno nie wolisz wypić tej dawki bez zaklęcia zamknięcia magii? Nigdy już nie będziesz czarodziejem...
–  To dobrze, tak będzie lepiej. Dla ciebie też. Idź już mamo, zobaczymy się jutro... –  uśmiechnął się cierpko pod nosem. Przecież nawet jej nie pozna...
–  Zastanów się jeszcze chwilę, nic nie jest przesądzone, póki nie wypijesz zawartości tej fiolki – Narcyza wstała i podeszła, by pocałować syna w czoło. Kochała go najmocniej na świecie i choć nie zgadzała się z jego decyzją, postanowiła ją uszanować. Jej syn był zawsze bardzo uparty i miał prawo decydować o swoim życiu. Żałowała trochę, że między nim, a Hermioną nie doszło do czegoś więcej. Miała nadzieję, że fałszywy eliksir antykoncepcyjny, który podrzuciła do walizki swojej synowej, mógł im dać złudne poczucie bezpieczeństwa, a jej wkrótce upragnionego wnuka. Draco jednak powiedział jej, że między nim, a Hermioną nie doszło do niczego... A szkoda. Wtedy miałaby argument do powstrzymania go przed wymazaniem z pamięci jego żony.
– To dla twojego dobra Hermiono, żegnaj ukochana... Na zawsze.


⁂⁂⁂

– Bez wątpienia szósty tydzień ciąży – poinformował ją wesoło ginekolog, kończąc robić USG. Hermiona odwróciła twarz w stronę ściany, próbując zapanować nad napływającymi do oczu łzami. Dlaczego? Dlaczego teraz? Dlaczego właśnie tak? Dlaczego była tak głupia, by zaufać Narcyzie i wypiła ten przeklęty eliksir, zamiast zrobić swój? Teściowa ją okłamała i zostawiła samą ze wszystkimi problemami. Nie chciała jej znać.  Jednak to było teraz nieważne, teraz wiedziała, że będzie musiała sobie jakoś poradzić, bo jej chwiejne plany, które dopiero zaczęła sobie układać, znów runęły, niczym domek z kart. Los nie był dla niej łaskawy...
Była jednak pewna, że znajdzie w sobie na to siłę. Uśmiechnęła się lekko. Teraz miała dla kogo żyć.

⁂⁂⁂

6 miesięcy później...

–  Bardzo mi przykro, ale niestety nie udało nam się uratować pani syna. Pani upadek wywołał przedwczesny poród, nastąpiło to o kilka tygodni przed planowanym terminem, a to spowodowało, że... –  Nie słyszała, co lekarz do niej mówi. Nie słyszała niczego poza szalejącą za oknem burzą. Wiedziała, że to jej wina. Zabiła swoje dziecko. Przez własną głupotę straciła ukochanego synka. Oscar poprosił o naleśniki, a ona zamiast użyć różdżki weszła na krzesło, by zdjąć mikser z górnej półki. Krzesło się przewróciło...
Znów świat zawalił jej się na głowę, miażdżąc jej serce w drobny mak... Nie potrafiła sobie wybaczyć. Nie chciała nikogo widzieć. Wiedziała, że jej życie jest jednym wielkim pasmem bólu i udręki. Chciała umrzeć. Zamknąć oczy i odejść, na zawsze.

⁂⁂⁂

6 lat później...

             Lubiła przychodzić na plac zabaw i patrzeć na biegające po nim wesoło dzieci. Po całym dniu pracy w mugolskiej bibliotece, naprawdę ta chwila w towarzystwie okrzyków radości i wybuchów śmiechu, pozwalała jej doszukiwać się w samej sobie, jeszcze choć krzty chęci do życia...
Siadała na ławce i zawsze zastanawiała się co by było, gdyby tamtego feralnego dnia nie spadła z krzesła. Czy przychodziłaby tutaj teraz ze swoim synkiem? Czy patrzyłaby, jak wesoło biega i bawi się z innymi dziećmi? Czy byłby podobny do swojego ojca, a czy ona myślałaby o tym, by jednak odnaleźć i spróbować mu o sobie przypomnieć?
Codziennie to samo. Ciąg dręczących pytań, na które nie miała odpowiedzi.
Dzieci bawiły się, biegały, a ona tłumiła w sobie gorycz i żal. Beznadziejnie...
–  Hermiona!
Poczuła się jakby właśnie uderzył w nią grom. Znała ten głos. Odtwarzała go w swej pamięci każdego dnia. Chyba dlatego jej się wydawało, że to on, gdy ktoś zawołał to imię...
–  Hermiona, chodź tutaj! –  usłyszała ponownie.
Wstała z ławki i rozejrzała się dookoła. Mężczyzna w jasnoniebieskiej koszuli stał nieopdal odwrócony do niej plecami. Jednak coś w jego postawie i kolor jego włosów sprawił, że serce zabiło jej szybciej.
Powoli podeszła do niego i ostrożnie dotknęła jego ramienia.
–  Draco, to ty? –  wyszeptała.
Mężczyzna odwrócił się do niej, a Hermiona poczuła, jak nogi się pod nią uginają. To był on. Draco... jej Draco. Minęło sześć lat, a on prawie się nie zmienił...
Blondyn popatrzył na nią z zainteresowaniem i uśmiechnął się lekko.
–  Dzień dobry, chyba mnie z kimś pani pomyliłam. Nazywam się Darren, Darren Malloy – przedstawił się, wyciągając do niej uprzejmie dłoń, wciąż nie spuszczając z niej wzroku.
Hermiona otworzyła usta, a tysiące myśli przebiegały teraz przez jej głowę. On jej nie poznawał... Więc jednak wypił eliksir... Zapomniał...
–  Hermiona Granger – przedstawiła się drżącym głosem.
Draco zmarszczył czoło w zamyśleniu. Miał wrażenie, że skądś znał to nazwisko, nie potrafił sobie jednak przypomnieć skąd...  Czuł jednak wyraźnie, że stojąca przed nim kobieta jest kimś wyjątkowym i intrygującym.
–  Ach! To dlatego pani pomyślała, że ją wołam. Hermiona, to moja...
–  Tatusiu! –  czteroletnia szatynka podbiegła do ojca z szerokim uśmiechem na twarzy.
–  To moja córka – dokończył, z uśmiechem, biorąc córkę na ręce i składając na jej policzku soczystego buziaka.
Hermiona patrzyła na to wszystko, jak sparaliżowana. Czuła się, jakby opuściła swoje ciało i patrzyła na tę scenę z boku. To było takie nierealne, ale mimo wszystko działo się naprawdę.
–  Tatusiu, musimy już wracać? –  zapytała dziewczynka z grymasem niezadowolenia.
–  Niestety tak skarbie, mama będzie się martwić... –  Draco odwrócił się w stronę Hermiony – Niedawno przeprowadziliśmy się tutaj całą rodziną z Fife, a Mionka, bardzo chciała zobaczyć okolicę. Żona jest w kolejnej ciąży, dlatego nie mogła nam towarzyszyć... – wyjaśnił jej, wciąż uśmiechając się uprzejmie.
–  Przepraszam – wydusiła wreszcie z siebie – Chyba faktycznie z kimś pana pomyliłam... –  odwróciła się i ruszyła przed siebie.
–  Nic się nie stało. Często tu pani bywa?  Hej! Proszę poczekać! Czy wie pani może... –  Draco najwidoczniej nie chciał jeszcze kończyć tej rozmowy, ale ona nie mogła ani chwili dłużej na niego patrzeć. Musiała uciec. Uciec, jak najdalej tylko mogła. Na zawsze.

⁂⁂⁂

–  Babciu, babciu! Poznałam na placu zabaw nowe koleżanki! –  ekscytowała się Hermionka, gdy tylko wrócili do domu.
–  Tak? To fantastycznie – Narcyza wzięła wnuczkę na kolana i ucałowała ją w policzek.
–  Darren pamiętaj, że masz jeszcze dziś rozpakować te pudła z książkami – narzekała Mindy, która przechodziła właśnie przez etap wahania nastrojów spowodowany ciążą.
–  Pamiętam, kochanie. Idź, usiądź sobie do salonu i odpocznij trochę – poradził jej, zmuszając się do uśmiechu.
– Nie pouczaj mnie! Nie jestem dzieckiem! - ofuknęła go gniewnie, wychodząc do salonu.
–  Musisz mieć do niej dużo cierpliwości, kochanie – poradziła mu matka z ciepłym uśmiechem.
–  Staram się, mamo – Darren zamknął oczy i odetchnął głęboko. Obraz kobiety z parku pojawi się niemal natychmiast w jego wyobraźni.
–  Babciu, a tata w parku rozmawiał z jakąś panią – poskarżyła Miona, schodząc z jej kolan i biegnąc do salonu pooglądać telewizję.
Narcyza poczuła nieprzyjemny dreszcz. Od początku bała się, że ich powrót do Londynu mógł sprawić, że Draco bądź Lucjusz spotkają kogoś znajomego. Co prawda, byli teraz zwykłymi mugolami, ale i tak ryzyko przecież istniało...
–  No właśnie mamo, może pamiętasz, czy przed wypadkiem samochodowym, w którym ja i ojciec straciliśmy pamięć, znałem jakąś Hermionę?
–  Hermionę? Dlaczego akurat o to pytasz? –  Narcyza wyraźnie się spięła.
–  Gdy mała się urodziła, byłem pewien, że właśnie tak chcę jej dać na imię. Nie wiem czemu, ale czułem, że bardzo je lubię. A dzisiaj w parku podeszła do mnie pewna kobieta. Przedstawiła mi się jako Hermiona, a ja... ja miałem wrażenie, że być może ją znam – Darren potarł twarz i znów przypomniał sobie wzrok tej kobiety. Dlaczego jej oczy tak mocno zapadły mu w pamięć, a zapach przywodził na myśl coś ciepłego, przyjemnego i szczęśliwego?
– Nic nie wiem o żadnej Hermionie, skarbie. Wybacz, ale muszę już iść. Ojciec pewnie już wrócił z partyjki golfa – Narcyza szybko wstała i skierowała się do wyjścia. Zatrzasnęła za sobą drzwi i poczuła, jak jej serce boleśnie się zaciska. Jak to możliwe, że Draco już pierwszego dnia po powrocie do Londynu spotkał akurat Hermionę? Przeznaczenie? Nie było dnia, by nie zastanawiała się nad tym, czy nie wyrządziła mu ogromnej krzywdy, pozwalając na wypicie eliksiru i wymazanie z pamięci jedynej kobiety, którą kiedykolwiek kochał. Wiedziała, że nigdy nie czuł do Mindy tego samego, co poczuł  kiedyś do swojej pierwszej żony. Jednak to ona sama namawiała go, by się zaangażował i założył z Mindy rodzinę. Tak bardzo chciała, by jej syn znów był szczęśliwy...
Jednak każdego dnia bała się, że Draco kiedyś sobie przypomni. Severus zawsze jej powtarzał, to w co tak mocno wierzył Dumbledore. Nie ma silniejszej magii niż miłość... i żaden eliksir nie mógł jej wymazać z pamięci, na zawsze.

⁂⁂⁂

          Deszcz padał z coraz większą intensywnością, ale jej to nie przeszkadzało. Chodziła opustoszałymi ulicami Londynu i zastanawiała się, jak to się stało, że od sześciu lat jej życie leżało rozsypane w pył, a on w tym czasie ożenił się, spłodził dzieci i był tak bardzo szczęśliwy. Żył dalej. Pokochał inną. Jego życie było udane i wiódł je w spokoju... bez niej. A ona nie potrafiła niczego zrobić dobrze. Wszystko czego dotykała, kończyło się katastrofą. Po utracie dziecka pozwoliła Oscarowi na pewien czas zamieszkać z Josephem i Rose, a potem tak długo cierpiała i wychodziła z depresji, że mały przywykł do nowego miejsca, przestał za nią tęsknić i nie chciał wrócić, gdy mu to wreszcie zaproponowała. Została sama. Na krótko zamieszkała z rodzicami, którzy po pewnym czasie również mieli dość jej ciągłej rozpaczy i użalania się nad sobą. Poprosili ją, by się wyprowadziła i zaczęła życie od nowa. Ona jednak nie potrafiła tego zrobić. Zamknęła się we własnym świecie. Cztery puste, szare ściany i jej ogromny smutek i żal. Poddała się i przestała marzyć, planować, iść do przodu. Mimo starań przyjaciół, ona wolała być sama, pozostać ze swą zgryzotą i wegetować w samotności, bo życiem nie mogła tego nazwać.
Szła tak, aż znalazła się na Tower Bridge. Szybki nurt Tamizy płynął tuż pod mostem, a ona zapatrzyła się w toń wody, czując, że ta decyzja zapadła już dawno. Dzisiejsze wydarzenie sprawiło tylko, że przyśpieszyła jej wykonanie. Nadeszła pora.

⁂⁂⁂

Popatrz na mnie... –  zabrzmiała prośba.
❥ Mała dziewczynka z burzą włosów na głowie patrzy na niego ze złością...
❥ Śliczna nastolatka mija go na korytarzu z naręczem książek i rzuca mu spojrzenie pełne pogardy i niechęci...
❥ Młoda kobieta patrzy na zastygłą twarz, czarnowłosego chłopaka, którego głowę trzyma na swoich kolanach, z jej  pięknych oczu płynął łzy...
❥ Ktoś na niego wpada, opuszcza wzrok, a ona unosi głowę. Dookoła nich leżą rozrzucone książki. W jej spojrzeniu wściekłość miesza się z zażenowaniem...
❥ Hermiona stoi przed lustrem w białej sukni, a on trzyma ręce na jej ramionach. Ich spojrzenia spotykają się w szklanej tafli...
❥ Znajdują się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, na długim stole stoją poustawiane jakieś dziwne kotły, w których bulgocze kolorowa ciecz. Patrzą sobie w oczy, a on sięga do jej włosów, by wyplatać z nich spinkę. Miękkie pukle opadają na jej ramiona, a on marzy tylko o tym, by móc ją pocałować. Słyszy swój własny szept. – Dziękuję...
❥ Stoją pośrodku hotelowego pokoju. Obejmują się i całują. Nagle on odrywa się od niej. Patrzy jej w oczy i cicho prosi: – Zauważ mnie... Ona wtula się w jego ramiona, a jej słodki zapach zapisuje się w najmniejszym zakamarku jego pamięci. – Widzę... –  szepcze cicho, a on czuje, jak jego życie w tej chwili nabiera sensu...
❥ Rozrzucone po poduszce włosy, delikatne, malinowe usta i przyśpieszony oddech. – O tak, Draco...–  jej szept, spowodował, że miał ochotę krzyczeć z radości. – Hermiono... – szepnął miękko unosząc się i całując ją w usta.– Spójrz mi w oczy... – poprosiła go cicho.
Patrzył...

⁂⁂⁂

– Hermiona!! –  usiadł na łóżku, ciężko dysząc. – Kobieta z parku... Hermiona... To nie był sen! O Boże! –  ukrył twarz w dłoniach, nie mogą zapanować nad własnym oddechem.
–  Zwariowałeś Darren? Hermiona śpi w swoim pokoju. Żadna kobieta z parku nie chciała jej nic zrobić. Obudziłeś mnie, a wiesz, jak ciężko mi zasnąć z tym brzuchem – gderała Mindy, wstając i zakładając szlafrok.
Draco patrzył, jak jego żona wychodzi z pokoju i wtedy zrozumiał. Wypijając eliksir, tamtego dnia, zrujnował swoje życie. Na zawsze.

⁂⁂⁂

            Sięgnęła do kieszeni płaszcza, wyjmując z niej ostatnią pamiątkę. Była jedyną rzeczą od niego, której jeszcze się nie pozbyła. Draco zostawił jej skrytkę pełna pieniędzy, z której nie skorzystała. I dom w Livigno, do którego nigdy więcej nie pojechała. Zabini zniszczył ich akt małżeństwa, więc oficjalnie nic ich nigdy nie łączyło. Ślubną obrączkę i pierścionek zaręczynowy odesłała sową do Narcyzy Malfoy, bez słowa wyjaśnienia, a książki, które kupił dla niej na aukcji w Londynie, oddała do biblioteki, w której pracowała. Zostało jej tylko to. Rubinowa kolia, którą jej podarował w dniu ich ślubu. Nie miała jej na sobie od dnia, gdy uciekła z jego domu. Teraz, stojąc na moście, nad rwącą Tamizą i moknąc w strugach deszczu, ponownie zapięła ją na swojej szyi. To wcale nie był smutny koniec. Wreszcie odnajdzie spokój. Znów spotka Harry'ego, uściska wreszcie swego ukochanego synka. Będzie miała spokój. Nie będzie już dręczących myśli o tym, że jej ukochany mężczyzna chodzi gdzieś po świecie. Nie będzie już marzyła o tym by  przeżyć choć jeszcze jedną chwilę, gdy znów będą sami Teraz znajdą się w dwóch różnych światach. On ma swoją rodzinę i dobre, szczęśliwe życie. Ona zaś, jedną drogę przed sobą. Ostatni krok. Zamknęła oczy i rozłożyła ręce.
Rubin błysnął ostatni raz. Gdzieś w oddali zabrzęczała  cicho stal.
Żegnaj kochany...
Na zawsze. 


121 komentarzy:

  1. Nie wiem co powiedzieć. Naprawdę smutne zakończenie;( Czekam z niecierpliwością na happy end;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że to głupie, ale zaklepuję i czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku... Nie wiem co powiedzieć, mam ten sam problem co Anonim powyżej...
      Cudowny, piękny... epilog. Absolutnie mnie zachwycił. Lecz podczas czytania tak chciało mi się płakać... Jak Draco mógł podjąć taką decyzję? Z powodu jednego pocałunku? Moje serce krwawi ;( A Hermiona, brak słów... Rodzice ją opuścili, znajomi... I ten fragment na koniec mnie tak zasmucił.... To naprawdę był nieszczęśliwy koniec...
      No nic, jestem zwolenniczką szczęśliwych zakończeń, ale takie ponure też są czasem piękne...
      Brak mi słów. :(
      No nic, czekam na szczęśliwe zakończenie! :)
      Dosyć już tego smucenia :)
      Pozdrawiam i weny życzę! <3
      ~Bella Black ♥

      Usuń
  3. Popłakałam się na końcu...
    Epilog naprawdę genialny mimo, że taki smutny :( Teraz pozostało mi czekać na ten szczęśliwy epilog :)
    Gorąco pozdrawiam ~Basiabella

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne :( Nie lubię smutnych zakończeń dlatego cieszę się ogromnie, że postanowiłaś napisać dwie wersje. Piękny epilog, naprawdę, ale nie jestem w stanie nic wiecej napisać, bo nie znoszę takich zakończeń. :D Na pewno dryga wersja będzie cudowna. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja lubię smutne zakończenia. Są takie życiowe (wiem, jestem nienormalna). A epilog wyszedł ci cudnie. Nie spodziewałam się, że Draco wypije eliksir. Myślałam, że się zabije i Hermiona zaraz też. I jednak będzie trochę happy i spotkają się w innym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju ! Jestem piąta !
    Piszesz wspaniałe ❤ Jesteś moją ulubioną blogerką. Jestem z tobą od początku Dwóch Światów i chyba jeszcze nigdy nie napisałaś czegoś, co mogłaby skrytykować ❤ Dziękuję Ci za wszystko co do tej pry napisałaś i czekam na kolejną notkę. Zwykle nie piszę komentarzy, ale to jest tak fenomenalne, że muszę ❤ Pozdrawiam Cię mocno i życzę jak najlepiej ❤❤❤

    Zapraszam do mnie !!!

    ~Aśki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i przez ciebę Ryczę, po prostu Ryczę. Dlaczego to tak się stało ? 😭😭😭 Czekam na happyend 28-ego 😭

      Usuń
  7. Poryczałam się przez Ciebie babo!! Wspaniałe zakończenie, jednak czekam na happy end. :) Masz talent :)
    Pozdrawiam i całuję :*
    Nevaeh Black

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczy mi się pocą. Ja wcale nie płaczę. To tylko pot, a to dziwne uczucie w klatce piersiowej zniknie. Tak samo jak nieprzyjemna gula w gardle.
    Teraz żyję tylko nadzieją na happy-end. Nic innego nie ma sensu. 💔
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    wieczne-pioro-cassie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziś rozryczałam się na całego :,( Cała twoja historia była przemyślana i wzruszająca.Mimo tego ,że zdecydowanie jestem fanką happy-endów, przeczytałam pierwszy epilog bo nie mogłam nie przeczytać czegoś co wystukała na klawiaturze moja ukochana autorka.
    Pozdrawiam cię cieplutko <3 i z niecierpliwością czekam na happy-end<3
    Twoja oddana (przepraszam ,że dopiero pod epilogiem zostawiam po sobie ślad ;*) czytelniczka.
    ITKA

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak większość, poplakalam się już przy fragmencie kiedy straciła dziecko i ryczalam di końca! Ja nie wiem jak wytrzymam do 28. Uwielbiam cię! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm.. nie wypowiem się jeżeli chodzi o stylistykę tekstu, gramatykę, bo się na tym nie znam.
    Dla mnie w tekście najważniejsze jest żeby umieć się wczuć w rolę bohatera, kiedy skończę czytać, kiedy historia zostanie zamknięta żebym musiała od razu wrócić i przeczytać to jeszcze raz.
    Tak miałam po GJS i DŚ. Czytałam je wielokrotnie i z pasją. Zwłaszcza z uwielbieniem GDJ. To opowiadanie wywoływało u mnie dreszcze na rękach i coś w mojej głowie co sprawia, że ciągle myślę o opowiadaniu, wracam do niego.
    Chyba pod poprzednim postem któraś z czytelniczek napisała, że ma wrażenie, że nie masz już serca do dramione. Trochę to widać w tym opowiadaniu. Są w nim rewelacyjne wątki, ale czegoś w nim zabrakło. Po szale z GJS jestem niezaspokojona.
    Sam epilog, nie płakałam, szczerze kompletnie mnie nie wzruszył. Może wynika to z faktu, że przez cały czas czytania miałam w głowie: nie martw się, będzie szczęśliwe zakończenie. I nie było tego zamierania serca: będzie dobrze? źle? dobrze?

    Podsumowując, będę Cię uwielbiać za miniaturki, które napisałaś (zwłaszcza dziękuję za Rytuał) za GJS bo kocham to opowiadanie i DŚ. I dziękuję Ci, że tyle wieczorów mi umiliłaś swoją wyobraźnią. Życzę powodzenia z autorskim opowiadaniem.

    Czekam z niecierpliwością na happy end bo liczę, że wywoła u mnie te ukochana dreszcze.
    Pozdrawiam
    Cristina

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ����������

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne... Nic więcej nie jestem w stanie teraz powiedzieć. Nie komentowałam Twoich wcześniejszych rozdziałów Venetiio, lecz myślę, że tym razem zrobię wyjątek. Smutne zakończenia mają w sobie coś magicznego. Przeczytawszy je, czytelnik nie zapomina o nich tak łatwo jak przy happy-end’ach. Przewiercają dusze i skłaniają nas, czytelników do refleksji. Tak jest i tym razem. Urzekłaś mnie opisami emocji, które odczuwali główni bohaterowie. Dialogi również są bardzo dobrze napisane- nie są "sztywne", co niewątpliwie jest dużym plusem. Chciałabym jednak powiedzieć Ci, droga Autorko, jak bardzo wzruszyło mnie same zakończenie… Właśnie dla takich sad-end’ów warto jest skomentować opowiadanie. Czytając ostatnie zdania miałam wrażenie, że nawiązujesz do swojej wcześniejszej twórczości- GJS i DŚ. Pomysł ten bardzo mi się spodobał  Oryginalny.
    Nie pozostaje mi więc nic więcej niż czekanie na happy-end, który ukaże się już niebawem. Szczęśliwym trafem będzie on opublikowany kilka dni po moich urodzinach, więc można powiedzieć, że 2 epilog będzie moim prezentem urodzinowym od Ciebie 
    Dziękuję.
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże , to takie piękne . Naprawdę , to najlepsza historia jaką czytałam. I czekam na szczęśliwe zakończenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. oh jakie to smutne szkoda że takie jest zakończenie ale co tam ważne że będzie jeszcze szczęśliwe już się nie mogę doczekać zawsze musi być jakaś równowaga :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, co myślę o epilogu. Jest piękny, niesamowity i jedyny w swoim rodzaju.
    Czasem historie nie mogą kończyć się dobrze, bo przecież nie każde życie takie jest.
    Gratulacje. Teraz czekam na lukier, puder, miód.

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże no wiedziałam że tak będzie normalnie rycze to takie smutne a zarazem wspaniałe :) czekam na happy end ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczne <3 takie sąd end są cudne, naprawdę nie mam słów. Kocham takie motywy i chyba nie przeczytam happy end, to mi starczy. Naprawdę niesamowite. Szkoda, że to już koniec :c

    OdpowiedzUsuń
  19. Najgenialniejsze, a zarazem najsmutniejsze zakończenie, jakie w życiu czytałam... Nie obyło się bez zapłakanych policzków.
    Pozostaje mi tylko przeżyć te dwa tygodnie i nie doprowadzić się do takiego samego stanu, jak Hermiona. Już dawno powiedziałam znajomym, że będą musieli się mną opiekować po tym epilogu...
    Mimo że nie jestem fanką sad endów, w Twoim wydaniu mogę je czytać. Nie przeszkadza mi nawet to, że ten zapewne spowoduje u mnie kaca fanfikowego.
    Czuję, że ten komentarz jest dziwny, ale to może dlatego, że trzęsą mi się palce, gdy go piszę.
    Czekam na happy end :*
    Gorąco pozdrawiam i życzę dalszej weny! Johanna Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  20. Epilog jest doprawdy strasznie przygnębiający. Nie ukrywam, iż najbardziej skupiłam się tu na Hermionie. Oczywiście Draco również nie miał lekko, ale to jej życie zamieniło się w piekło, a co gorsza sama taka na dobrą sprawę nie wiedziała dlaczego. Nie mam pojęcia, co tu jeszcze napisać. Chyba tylko, iż czekam na happy end, ponieważ uważam, że oni na niego zasługują.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Epilog mimo, że smutny, to i tak świetny. Nie lubię sad endów, jednak takie jest życie. Nie wszystko się dobrze kończy, niestety. Epilog bardzo wzruszający. Przez cały epilog miałam ochotę się rozryczeć, miałam stan przadpłaczany, jednak się nie popłakałam. Ale na końcu nie wytrzymałam i się rozryczałam jak małe dziecko :(
    Z niecierpliwością czekam na szczęśliwy epilog. Pozdrawiam i życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Osz cholera...
    Sad.. Cholernie sad :(
    Całe szczęście będzie też happy...
    Dziekuję CI za Twoje historie <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakoś przemówi do mnie ten epilog. Myślałam, że nie przeczytam tego i poczekam na Happy. Coś jednak do mnie przemówiło. Nie wiem czy to przywiązanie do twoich blogów, ciekawość albo cokolwiek innego. Nie wierzę, że to prawie koniec.
    Zapraszam do mnie :
    http://dramioneszkolnerozterki.blogspot.com/2015/11/rozdzia-4-jestem-draco.html?m=1#comment-form
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Chusteczki nie były potrzebne ;)
    Po tym rozdziale mogę stwierdzić, że nie lubię smutnych zakończeń :D Piękny epilog, ale jednak wyczekuję tego szczęśliwego :)
    Do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze lubiłam smutne zakończenia. Ale nie takie jak Ty tu zrobiłaś. Nie spodobał mi się. Za bardzo wymyślony i niesprawiedliwy. To opowiadanie od połowy zasługiwało na wesołe zakończenie. Albo na brak zakończenia.
    Zaś opowiadania o porwaniach i zakochiwaniu się w niewłaściwych osobach jak najbardziej powinny mieć sed end. Ale tu Draco i Hermiona są właściwi, po za zdradą Rona. Draco naprawdę na nią załuguje. Ale też nie chce by Ron teraz nagle stał się jakimś durniem tak jak w "Gdy jesteśmy sami". Ona powinna to lepiej rozegrać, prawidłowo. I niech będzie to szczęśliwe zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam jak najbardziej Twoją opinię, ale możesz mi wyjaśnić co oznacza, że "opowiadanie zasługiwało na brak zakończenia?"
      Mogłabym zrobić wiele złych rzeczy, ale nigdy nie zostawiłabym opowiadania bez zakończenia, jeśli miałoby czytelników, którzy na nie czekają.
      A opowiadanie będzie miało również szczęśliwe zakończenie, bo też uważam, że na to zasługuje. 28.11 - wyraźnie zaznaczone już trzy razy :)

      Usuń
    2. Wiem, że będzie miało szczęśliwe zakończenie i bardzo się z tego powodu cieszę.
      Nie chciałam Cię urazić, jeśli to zrobiłam to przepraszam.
      Co do braku zakończenia nie raz spotkałam się z tym, że do połowy jakby jest zakończenie, pogodzili się, ale wszystko jeszcze może się pomiędzy nimi wydarzyć - "to zależy od waszej wyobraźni". Nie kończy się dennymi ślubami czy coś.
      Lubię to opowiadania. Zwłaszcza za to, że jest tak naprawdę tylko jedna zła osoba i to raczej drugoplanowa. Pokazałaś Dracona w zupełnie nowej, nie znanej mi odsłonie. Odsłonie mężczyzny, odpowiedzialnego mężczyzny. Nie ma jego zmiany z rozwydrzonego dzieciaka na mężczyznę. On po prostu już nim jest. I to chyba najbardziej uwielbiam w tym opowiadaniu.

      Usuń
    3. Już się bałam, że sugerowałaś mi, że lepiej było zawiesić opowiadanie gdzieś w połowie i nigdy nie kończyć :D Ze mną jest tak, że nienawidzę sad endów - nie po to produkuje się 40, 36 czy nawet tylko 13 rozdziałów o trudnej miłości Draco i Hermiony, by na końcu chcieć im to zabrać :D Jednak to moje ostatnie dramione - jeśli tutaj nie napisałabym sad endu, to prawdopodobnie już nigdy nie miałabym okazji :) Stąd ten pomysł i stad ten epilog. Specjalnie większość nieszczęść zrzuciłam na Hermionę, bo w wielu sad endach, to Draco cierpi, gdy ona wychodzi za Weasleya, albo to ona ucieka od niego z dzieckiem, lub też on ginie z rąk Voldemorta itp, itd :D Jasne, że nie każdemu się to musi podobać, bo to raczej niszowa tendencja. Ja też bardzo rzadko płaczę na sad endach, zwykle wywołują we mnie złość i poczucie frustracji :)
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz :)

      Usuń
  26. Myślałam, że epilog będzie bardziej smutny, ale na szczęście nie był. Czekam na happy end :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet myślałam o jakiejś patetycznej scenie - on płacze, ona płacze, on odchodzi, ona jeszcze bardziej płacze - ale po pierwsze to już wszystkim znane, a po drugie chyba byłoby nieco groteskowe :D Ciesze się, że nie jesteś smutna :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Masz rację, takie sceny się niektórym przejadły :)

      Usuń
  27. Nienawidzę sad endów ! Kiedy czytałam ten epilog to nie byłam smutna tylko zła, że to cudowne opowiadanie skończyło się w taki sposób. Koniec nie spotykany i oryginalny ale... ale i tak wolę happy end :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Venetiio znowu wszystkich zaskoczyłaś, sad end w Twoim wykonaniu wyciska łzy z oczu. Cudowne Szkoda że kończysz z Dramione, jednocześnie rozumiem twoje wypalenie w tym temacie. Liczę na to że pożegnasz się ze światem Dramione Hucznym Happy Endem, życzę Ci też powodzenia w Twoim autorskim opowiadaniu. Czytałam każdy Twój blog i mniej lub bardziej komentowałam dziękuję Ci za Twoje historie, to dzięki nim poznałam i polubiłam Dramione. Pozdrawiam Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci bardzo, kochana :) Zawsze uwielbiałam Twoje komentarze.
      Mój koniec z Dramione nie jest raczej spowodowany jakimś wypaleniem, tylko tym, że mimo iż mam wiele pomysłów, to chyba boje się tego, że moje poprzednie opowiadania będą rzutowały na moje spojrzenie na tę parę. Wszystko było w jakiś sposób podobne bądź powtarzalne - bo Dramione powstało już tak wiele, że naprawdę trudno znaleźć coś oryginalnego i niepowtarzalnego do napisania. Poza tym - trochę już chyba z tego wyrosłam. Hejty typu "Venetiia kretynka hahaha" - pisane przez nastolatki, to chyba nie ten poziom, który bym chciała widzieć na blogach, a niestety Dramione czytuje w dużej przewadze młodzież w wieku szkolnym. Autorskie opowiadania na pewno nie będą tak popularne ani komentowane, ale mam z nich o wiele więcej radości bo są tylko moje. Jeśli znajdzie się chociaż kilku czytelników, którzy będą chcieli je czytać, to będę dla nich pisać - to mogę z tego miejsca obiecać :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Młodzieżą szkolną już od dawna nie jestem ale Dramione, dają mi możliwość oderwania się od szarej rzeczywistości choć na chwilę.Obecnie sama postanowiłam zmierzyć się z tą tematyką.Zobaczę co z tego wyniknie. Mam maluśka nadzieje że jeszcze kiedyś napiszesz czy to miniaturką czy opowiadanie będę czekać.A co do Twojego autorskiego opowiadania- szczerze mówiąc ostatnio nawaliłam i muszę je nadrobić.Pozdrawiam Majka

      Usuń
    3. To ja nawalilam, bo niestety nie napisałam nic od trzech miesięcy na stronie. Ale już jestem prawie przy końcu kolejnego rozdziału :) Miniaturka Dramione też już się pisze, więc nigdzie Wam nie znikne :) Pozdrawiam

      Usuń
  29. Płakałam jak bóbr czytając ten smutny, ale jak piękny epilog...Mam teraz zapuchnięte oczy i milion myśli w głowie. Z każdym wersem liczyłam na obrót wydarzeń, a tutaj z każdym słowem przybywało więcej smutku i rozczarowań. Ale pamiętał... Prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Myślę, że na odbiór tego wpłynęły także wydarzenia dzisiejszego dnia...Pełnego smutku dnia. Jednak co do epilogu-cudownie napisany i bardzo oryginalny, ciesze się, że był tak urzekający i odbiegający od innych zakończeń historii Dramione. Dlatego tak bardzo lubię happy endy- po nich nie czuje się, jak strzaskany i wykończony życiem człowiek. Z niecierpliwością czekam na 28 listopada. Twoje Dramione pozostaną na zawsze głęboko w moim sercu i pamięci. Dziękuje za to. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i oczywiście to zakończenie powala! Czy mi się tylko zdaję, czy rzeczywiście nawiązałaś w nim do każdego Twojego opowiadania? ,,(..)gdy znów będą sami (...) w dwóch różnych światach(...) Rubin błysnął ostatni raz. Gdzieś w oddali zabrzęczała cicho stal.'' Nawet jeśli ja coś nad wyraz dostrzegam, to mimo tego uważam, że to i tak jest mistrzostwo. Uwielbiam. Na zawsze :)

      Usuń
    2. Jesteś spostrzegawcza :D Faktycznie napisałam to właśnie po to, by trochę wspomnieć o moich poprzednich opowiadaniach :D Zwykle w ostatnim akapicie opowiadania staram się jakoś przemycić jego tytuł :D Tak było i w DŚ i w I epilogu GJS :D Nie mogłam sobie darować porzucenia tej tradycji :D
      Pozdrowionka!

      Usuń
    3. Dzięki! :D Naprawdę bardzo pomysłowe, a tradycja jak najbardziej zachowana. Cudo :) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  30. OMG !!! Powiem krótko .. Nigdy więcej nie pisz sad endów !!!!! Błagam nie rób tego !!! Nie możesz !! Ty dosłownie musisz pisać happy endy !! One są stworzone dla Ciebie ! ^-^ Epilog jest najgorszą z możliwych opcji !! (Oczywiście nie myśl że jest zły czy coś bo tak nie jest po prostu chodzi o ten tragiczny splot wydarzeń) Smutno mi teraz :'( .. Nienawidze jak historie kończą sie smutno bo zaczynam wtedy płakać i w tym wypadku nie było inaczej :/// Smutne..Nawet bardzo... Nie mam popojęcia jak ja wytrzymam do tego 28.11 !!! To za długi okres czasu Venik !!! No ale nic nie zrobimy. Czasu nie da się wygrać na loterii niestety :(( Będzie mi brakowało twoich Dramione :///
    /Kasia

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow! Nie rozplakalam sie, lecz w kilku momentach musze przyznac, iż moje oczy lekko sie zaszkliły :D jak bardzo sie ciesze, ze bedzie szczęśliwe zakonczenie. Mimo, iz fantastycznie napisalas ten rozdzial to nie, nie, nigdy nie polubie takich sad end'ów, ale tak chyba ma wiekszosc. biedna Hermionka, taki zyciowy pechowiec. No coz, to teraz czekamy na drugie zakonczenie ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Płaczę... nie mogę przestać. To jest tak pieknei wzruszające. Biedna Hermiona, tyle straciła, ukochanego, dziecko i Łobuza. I to spotkanie w parku... serce w niej pękło.
    Kochany Draco, przypomnial sobie, szkoda, ze za późno. Nie moge sie wysłowić dlatego napisze, ze bylo to cudowne i z niecierpliwością czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeju... od połowy płacze i nie mogę przestać.. to naprawdę przygnębiające.. nie mogę się doczekać happy endu. Nie wyobrażam sobie innego zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie, to nie możliwe, nie, nie, nie! Ja nadal nie przyjmuję do wiadomości, że to już koniec, i to w dodatku taki. Muszę jakoś dotrwać do 28. Nie znoszę sad endów, bo z natury jestem dość wrażliwym człowiekiem i ryczę z byle powodu. Nie. To nie może się tak skończyć, nie może, nie może, nie...

    OdpowiedzUsuń
  36. Płaczę... Jak on mógł to zrobić ? Na prawdę myślał, że Hermiona woli Weasley'a ?! A Mionka... ? Skoczyła... :c Myślę, że chyba humor poprawi mi tylko baaardzo słodki happy end... <3 Ogólnie epilog wspaniały, ale czekam na drugi szczęśliwy. Pozdrawiam ~Eris

    OdpowiedzUsuń
  37. Rzeczywiście sad... powiedziałabym, że very sad :(
    Ostatnio nie komentowałam przez długi czas ale musisz mi wybaczyć bo zaczęłam nową szkołę i anatomia wyczerpała wszystkie moje siły. Ale przeczytałam Twoje rozdziały i muszę Ci napisać, że w ostatnim rozdziale przed epilogiem (nie wiem czy to tylko ja miałam takie odczucie) jakoś nie mogłam przypisać go Tobie. W ogóle do ciebie nie pasuje. Nie wiem czemu, jakoś dziwnie mi się go czytało, wiedząc, że Ty go napisałaś. Jakbyś miała obniżkę formy. Ale to tylko moje zdanie :)
    Epilog jest bardzo, bardzo smutny, najbardziej wzruszył mnie moment kiedy Hermiona spotkała Dracona w parku, aż miałam łzy w oczach.
    Czekam z niecierpliwością na epilog happy. Wieżę, że nas wszystkich zaskoczysz :D
    Pozdrawiam
    Dajana

    OdpowiedzUsuń
  38. Rzeczywiście wyszło bardzo smutne...
    Mimo iż jestem zwolenniczką happy endów, to i tak ten epilog mnie bardzo urzekł i jestem nim zachwycona. Łzy mi się cisnęły na oczy, zwłaszcza przy tych wspomnieniach, podczas snu Dracona. Czytam twoje opowiadania od jakiejś połowy "Gdy jesteśmy sami". Każdy blog, czy poszczególny rozdział ci wyszedł świetnie. Masz ogromny talent i bardzo żałuję, że kończysz już z pisaniem Dramione.
    Czekam z niecierpliwością na drugą wersję epilogu i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. Wiesz...? Wiesz.
    Nic więcej nie umiem powiedzieć, wiesz, że smutne zakończenia są dla mnie prawdziwsze, a więc lepsze. Naprawdę Ci gratuluję, mam łzy w oczach i po prostu w stu procentach zgadzam się z tym, że życie lubi płatać figle.
    Do następnego, tym razem szczęśliwego...

    OdpowiedzUsuń
  40. Venita- piękne zakończenie, nie wiem czy happy end będzie w stanie to przebić :) do przeczytania 28.11

    OdpowiedzUsuń
  41. Przeczytałam bardzo dużo blogów o Draco i Hermionie i tylko 3 zapadły mi w pamięć jako naprawdę dobre w tym ten. :) Powiem szczerze jak przeczytałam ostatni rozdział (pomijając ten) byłam niezwykle zawiedziona zakończeniem, ale pomyślałam, że z komentarzem poczekam do zakończenia i zobaczę jak "sad end" może wyglądać... I szczerze jestem mile zaskoczona tym jak wybrnęłaś (choć oczywiście cały blog napisany świetnie, ale jestem raczej zwolenniczką happy end'ów). Czekam z niecierpliwością na happy end. Oczywiście gratuluje świetnego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nienawidzę smutnych zakończeń! Całkiem się rozkleiłam. Świetnie napisany epilog. Chyba już więcej goryczy nie dało się w niego przelać. Z niecierpliwością czekam na happy end.

    OdpowiedzUsuń
  43. Chyba jestem jedyną, która się cieczy, zamiast płakać:D Ostatnio robi się ze mnie zwolenniczka sad endów. Nawet zaczęłam się zastanawiać na poważnie nad tą opcją.

    Mimo tego z chęcią przeczytam też i happy end.

    Weny:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Tak bardzo bym chciała przeczytać teraz sad end, ale nie mam zamiaru znowu przeżywać załamania psychicznego. Poczekam, aż wyjdzie jedyna słuszna wersja happy ;P Wtedy najpierw przeczytam sad, a potem pocieszę się happy ;P No cóż, oczekuję...

    OdpowiedzUsuń
  45. Miałam nie czytać tego smutnego zakończenia, ale nie mogłam sobie tego odmówić. Życie już samo w sobie jest ciężkie i smutne, dlatego wolę coś ckliwego i pełnego miłości i właśnie na ten happy epilog czekam z większą niecierpliwością. Ale muszę Ci oddać, że radzisz sobie w każdej sytuacji, czy to dramione czy Twoje autorskie opowiadanie (na które swoją drogą czekam - pierwsze w zakładkach :)) rozpisałam się jak nigdy a nie mam talentu do złożenia paru słów :)
    Pozdrawiam Annelis :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Miałam nie czytać tego smutnego zakończenia, ale nie mogłam sobie tego odmówić. Życie już samo w sobie jest ciężkie i smutne, dlatego wolę coś ckliwego i pełnego miłości i właśnie na ten happy epilog czekam z większą niecierpliwością. Ale muszę Ci oddać, że radzisz sobie w każdej sytuacji, czy to dramione czy Twoje autorskie opowiadanie (na które swoją drogą czekam - pierwsze w zakładkach :)) rozpisałam się jak nigdy a nie mam talentu do złożenia paru słów :)
    Pozdrawiam Annelis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Dzięki Annelis, miło że czytasz autorskie opowiadanie :) kończę powoli kolejny rozdział i na pewno niedługo rusze tam pełna parą :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Cieszę się z tego, uwielbiam słowo pisane a Twoje opowiadania są dla mnie jak dobra książka do której uwielbiam wracać :)
      Mam jeszcze pytanie, czy aktualny awatar też jest z jakiejś książki?

      Usuń
    3. Cieszę się z tego, uwielbiam słowo pisane a Twoje opowiadania są dla mnie jak dobra książka do której uwielbiam wracać :)
      Mam jeszcze pytanie, czy aktualny awatar też jest z jakiejś książki?

      Usuń
    4. Nie. Jest to awatar autorstwa Loutus Kasai, która robiła dla mnie grafikę (baner) na moja stronę internetową z autorskim opowiadaniem :)

      Usuń
  47. Po przeczytaniu tego, w głowie mam tyle myśli, ale kompletnie nie wiem jak je wyrazić. Jak opisać to wszystko, co czuję po przeczytaniu tego sad epilogu... Napiszę więc tylko jedno:
    Jesteś mistrzem, jesteś Bogiem. Kłaniam się w pas i dziękuję Ci z całego serca za takie cudowne opowiadanie na czele z tą częścią epilogu.
    Pozdrawiam, do zobaczenia 28
    Mandolinka

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie spodziewałam się takiego sad endu. Naprawdę wzruszający. Sama nie wiem, co więcej powiedzieć. Cieszę się, że udało ci się napisać to opowiadanie i mam nadzieję, że twoje następne będą samymi bestsellerami. Teraz czekam z niecierpliwością na happy end i czuję, że będzie on tak genialny jak sad end.
    Pozdrawiam i życzę weny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie wierzę... normalnie się popłakałam :'c tego się kompletnie nie spodziewałam.
    Jeśli mam być szczera to jesteś według mnie jedną z najlepszych osób jakie piszą Dramione. Teraz nic tylko czekać na happy end. <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Poryczałam się. Jak ja nie cierpię płakać, czytając coś. I rzadko się to zdarza. Tutaj chyba za bardzo utożsamiałam się z Hermioną. Dosłownie czułam jej ból. Boże, nie jestem w stanie nic więcej napisać. Czekam na happy end, może wtedy wycisnę z siebie nieco więcej.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
    Hermenegilda.

    OdpowiedzUsuń
  51. COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO????????
    Zero we mnie wytrwałości. Nie wytrzymałam, przeczytałam. Brak mi słów....

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo nie lubię sad endów. Dlaczego? Bo miałam już kilka w życiu i zdecydowanie mi ich wystarczy. Chcę tylko napisać, że na końcu się rozpłakałam. Ale nie wtedy, kiedy straciła dziecko, albo skoczyła. wtedy byłam wręcz przerażona, że tak wspaniała historia może zakończyć się aż tak smutno. Zaczęłam płakać, kiedy już skończyłam czytać- kiedy to do mnie dotarło. Zazwyczaj nie płaczę, ale tutaj po prostu nie wytrzymałam. Powiem krótko: masz kobieto szczęście, że będzie jeszcze szczęśliwa wersja, bo inaczej miałabyś ze mną do czynienia xD Taka opowieść nie może skończyć się smutno. Przecież po to, to robimy, nie prawda? Piszemy i czytamy po to, żeby oderwać się od rzeczywistości. Więc, choć wspaniale napisane zakończenie, to dzisiaj wypiję eliksir zapomnienia, i przyjmę do wiadomości tylko szczęśliwy koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Brak mi słów naprawdę. Aż mnie zbiera na płacz, a jestem osobą którą trudno wzruszyć..Zdecydowanie bardziej czekałam na szczęśliwe zakończenie bo takie bardziej lubię, ale to.. jest świetne! Na tym blogu mniej przebywałam w trakcie trwania historii niż przy poprzednich dwóch blogach, ale teraz jest mi okropnie żal, że to już koniec i to taki :( No nic! Wymazuje z pamięci ten piękny,ale za smutny na moje nerwy epilog i czekam na szczęśliwe zakończenie! :D

    Pozdrawiam,
    Shadow

    OdpowiedzUsuń
  54. Miałam nie czytać "sad-endu", ale nie mogłam się powstrzymać... Jest tak piękny i poruszający, że czytam go po raz drugi a ciągle ryczę jak bóbr. Mimo wielkiego podziwu dla Twojej pracy nie mogłabym się pogodzić z takim zakończeniem. Pozostaje mi tylko zapomnieć o tym przykrym zakończeniu i czekać na happy end :-)

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  55. Ktoś oprócz mnie się popłakał?

    OdpowiedzUsuń
  56. Trafiłam tu wczoraj, przez przypadek. Wciągnęło mnie tak, że zaniedbując trochę pracę, partnera i wszystko wokół mnie, przeczytałam cały blog w jeden dzień.
    Masz świetne pióro, ale co do tego fanficu mam kilka zastrzeżeń. Pomijając fakt, że nie znoszę "sad endów", to kurcze - jakby na siłę wymyślone te wszystkie tragedie. Nikogo w życiu nie spotyka tylko zło i niepowodzenie. Wszystko kiedyś się kończy, nawet zła passa. Dlatego ta tragiczna historia Hermiona, w mojej opinii, na siłę zrobiona jest zbyt tragiczna. Dwa, jeśli to była miłość jej życia, to dlaczego tak łatwo odpuściła i nie walczyła do końca? Trzy, mężczyzna taki jak Draco, to mężczyzna z przysłowiowymi jajami, oraz temperamentem. Oczywiście, że umiejącego przybrać maskę opanowania, w końcu to Ślizgon, ale wciąż temperamentny, a widząc Weasleya z kobietą, którą kocha, zamiast wyjaśnić wszystko, on odpuszcza i stwierdza, że nie będzie stał na drodze do jej szczęścia.
    I jeszcze Narcyza, która wrobiła Hermionę w dziecko... Ja naprawdę rozumiem, że można chcieć mieć wnuka, ale takie zachowanie z jej strony było raczej nie na miejscu, szczególnie, że przedstawiłaś tę kobietę, jako dobrą, a ona nie miała skrupułów, by złapać synową na dziecko. Jakoś mi to nie pasuje.
    Mimo wszystko, jak już wspomniałam, lubię Twoje pióro i uważam, że masz talent.
    Teraz tylko czekam na drugą wersję epilogu, z happy endem. Pozdrawiam i życzę weny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz - ty masz swoja wizję bohaterów - coś Ci do nich nie pasuje, coś twoim zdaniem na pewno zrobiliby inaczej, a ja mam swoją wizję - i tak ją przedstawiłam. W moim opowiadaniu Dwa Światy - Draco był słodkim nastolatkiem, zakochanym po uszy, który był naiwny i słodki w swojej wizji miłości. Lucjusz był wspaniałym tatusiem, a Narcyza wzorem matki. Hermiona za to była pesymistką i marudą. W opowiadaniu Gdy jesteśmy sami... - Draco był poważnym, statecznym mężczyzną, pesymistą, ale też nie było w nim tego egoizmu, jaki znamy z książek. Lucjusz był zimnym potworem, Severus kochanym wujkiem, a Hermiona słabą, złamaną życiem pół-sierotą. - Na tym właśnie polega pisanie fanfiction - bazuje się na charakterze postaci z książek, ale można im nadawać dobrowolne cechy, czasem zupełnie niekanoniczne. W tym opowiadaniu Draco nie ma jaj - jest przekonany o tym, że jest złym, nic niewartym człowiekiem - przecież wszyscy mówią, że jest kopią ojca. A Narcyza jest tak zaślepiona miłością do syna, że nie zważa na niczyje uczucia, poza swymi własnymi planami i założeniami - tak ich chciałam przedstawić i choć to dla Ciebie "nie tak, jak powinno być", to dla mnie to właśnie dokładnie tak miało być :) Pozdrawiam i dziękuje za komentarz.

      Usuń
    2. I jeszcze...Oglądałaś może kiedyś serial "Chirurdzy"? Jeśli tam na jedną biedną Meredith Grey mogło spać wszystko - od wybuchu bomby, śmierci klinicznej, śmierci przyjaciela, po zamach terrorystyczny, poronienie, problemy z porodem, wypadek lotniczy i w końcu śmierć męża, to chyba jednak zła passa może się zdarzyć :D To ta k tylko, moje skojarzenie, bo gdy pisałam wątek Hermiony, myślałam akurat o tym serialu :D Pozdrawiam :D

      Usuń
    3. "Grey's Anatomy" to jeden z moich ulubionych seriali, choć ilość nieszczęśliwych wypadków, przypadającą na bohaterkę, zdecydowanie jest przesadzona.
      Droga Autorko, ja nie krytykuję Twojego opowiadania. Ono mi się bardzo podoba! Na tyle, że z emocji nie mogłam w nocy spać i wymyślałam alternatywne wersje zakończeń. :D a to oznacza wielki sukces i to, że masz wielki talent. Przeczytałam mnóstwo fanficków i to jedyny, pod którym kiedykolwiek zostawiłam komentarz. Twoje opowiadanie po prostu tak mnie poruszyło, że musiałam dać ujście moim emocjom i przemyśleniom, które wywołałaś. Nie odbieraj mojego powyższego komentarza jako krytyki. Naprawdę nie taki miał być wydźwięk moich słów. :) po prostu musiałam Ci "nawtykać", że dlaczego i w ogóle. A to akurat komplement. I choć kilku rzeczy nie rozumiem (w w/w komentarzu), to całkowicie zdaję sobie sprawę z tego, że właśnie cała zabawa polega na tym, żeby nie zawsze wszystko kończyło się po naszej myśli.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    4. Absolutnie nie odebrałam Twoich słów jako krytyki :) Chciałam Ci tylko wytłumaczyć mój punkt widzenia. Co do powyższego komentarza - opowiadanie Rubin i Stal, to moje trzecie Dramione, najmniej popularne i najkrótsze. Opisałam Ci przykłady, jak zmieniłam charaktery tych samych postaci w innych opowiadaniach :)
      venetiia-noks.blogspot.com - tam znajdziesz wszystkie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  57. Nie nie nie nie... Chyba pozostaje mi tylko czekać na happy end :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie nie nie nie... Chyba pozostaje mi tylko czekać na happy end :)

    OdpowiedzUsuń
  59. o kurcze jak nie lubie sad endow to ten na prawde mi sie spodobal i ciesze sie ze go napisalas! oczywiscie czekam na happy end ale ten smutny koniec poruszyl mnie strasznie i czasem warto sobie przypomniec ze o prawdziwa milosc trzeba walczyc...

    OdpowiedzUsuń
  60. Właśnie płaczę.. tak bardzo nie lubię sad endów.. Przeczytałam, bo czułam wielką pustkę i nie mogłam czekać dłużej. Ugh... teraz pozostaje czekać na wersję happy :D. Już sobie wyobrażam jak to może wyglądać. Draco uderzający Rona, ta scena pierwsza mi przemknęła mi przed oczami. Czy może Smok przypomni sobie zanim Herm skoczy? Jest tyle różnych koncepcji, ale wiem że Ty wybierzesz właśnie tę idealną.

    OdpowiedzUsuń
  61. Od połowy rozdziału płaczę. I chociaż próbuję się powstrzymać, nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  62. Nigdy wczesniej nie plakalam czytajac ff ale na tym rozdziale nie moglam sie powstrzymac. Teraz przeklinam sie za to ze nie poczekalam do 28. Wtedy moglabym przeczytac sad end a pozniej od razy happy end na podniesienie nastroju :(

    OdpowiedzUsuń
  63. Osobiście nigdy nie lubiłam smutnych zakończeń, ale... przepiękny epilog. Nic dodać, nic ująć. Dosłownie miliony różnych uczuć przelatują w tej chwili przez moje ciało. Najlepsze jest to, że już za siedem dni będzie druga wersja. Jestem jej bardzo ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Aaaaa......! Czekam na happy end! To... Było mocne. Za mocne.

    OdpowiedzUsuń
  65. Boże płacze, tak bardzo..
    Nie wierzę. Nie. To nie mogło się tak skończyć. Nie tak to sobie wyobrażałam. Wiem że będzie happy end, ale jednak ten koniec zostanie w pamięci. To było naprawdę piękne. Ale takie smutne. Tak mało brakowało żeby znów byli razem. On nie dowiedział się że nic nie czuła do innego, ona nie dowiedziała się że zapomniał o niej z miłości, on nie dowiedział się że spotkał swoją miłość po latach, ona nie dowiedziała się że sobie przypomniał, on nie odwiedziła się że miał że miał z nią dziecko, ona nie dowiedziała się się że ją kochał. Dlaczego? Tylko to pytanie. Lubię w zasadzie sad endy, ale to zawsze boli. Ta przepiękna historia za którą Ci dziękuję, zakończyła się tak tragicznie. Mimo wszystko rozdział cudownie napisany. Jesteś mistrzynią!
    Pozdrawiam ciepło i czekam niecierpliwie na drugi epilog!

    OdpowiedzUsuń
  66. Nienawidzę Cię...Kocham Cię...Kurde!
    Jedno z lepszych,ale...czemu ;_______;
    Płakałam z 1 minut i cały dzień chodziłam przygnębiona...Lekkie noszzz kurrr! ;________;

    OdpowiedzUsuń
  67. Szczerze przyznam, że od listu Draco aż do końca płakałam. Tego nie da opisać się słowami i przysięgam, że czuję teraz kłucie w klatce piersiowej. Nie wiem czy będę po tym potrafiła cieszyć się happy endem, bo jednak na zawsze w mojej głowie pozostanie to zakończenie. Żadna książka, film, wiersz nie wzbudziły we mnie tyle emocji co Twoje odpowiadania. Twój talent jest nieludzki. Do tej pory mam mokre policzki. Nie chcę, żeby happy end się pojawił tak szybko, bo to będzie twoje ostatnie Dramione, które czytam od początku. Twoje opowieści już na zawsze pozostaną częścią mojej młodości i to jest chyba najpiękniejsze w tym wszystkim. Bardzo, bardzo mocno ściskam i wszystkiego dobrego. <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Mam jeszcze jedno ważne pytanie: Co Ty czułaś jak to pisałaś? Napisanie takiej końcówki było dla ciebie trudne czy potraktowałaś to jak po prostu sad end i nie miałaś z tym żadnego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę wstyd się przyznać, ale pisałam to z uśmiechem na ustach... Nie jestem broń Merlinie sadystka :D ale czułam (teraz będzie nieskromnie) dużą dumę z tego, że już po raz trzeci udało mi się dobrnąć do końca opowiadania. Pisząc drugi epilog odczuwam nostalgie i dużo wspominam swoje początki, ale przy wersji sad miałam tak dobry humor, że nawet pytałam Kingi (bety) czy to jakoś nie przeniknelo do tekstu :). Nie ukrywam, że nie lubię Hermiony w tym opowiadaniu, więc nie miałam żadnych skrupułów przed zeslaniem na nią wszystkich nieszczęść świata :) (ponownie podkreślam, że nie jestem sadystka)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dlaczego nie lubisz Hermiony w tym opowiadaniu? Z której swojej "wersji " Hermiony jesteś najbardziej zadowolona?
      Pozdrawiam, JW

      Usuń
    3. To chyba wynika z faktu, że mam już ogólnie dość jej postaci. Nigdy nie była dla mnie ideałem czy wzorem nastolatki, dlatego trzymanie się jej kanonicznego charakteru bywało trudne. Obraz Draco mogę sobie bardziej wyidealizować, bo nie wiemy o nim aż tak wiele z kanonu, natomiast Hermionę wszyscy dobrze znają i zmienianie jej charakteru jest poniekąd trudne. Najbardziej lubiłam Hermionę w Dwóch Światach, chyba wtedy jej postać była mi najbliższa. Od czasów GJS jakoś zapałałam antypatią do niej i to jeden (z wielu) powodów mojego końca tworzenia opowiadań Dramione.

      Usuń
  69. płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę!!!

    OdpowiedzUsuń
  70. Co?! O święty Gralu nie! Tak pięknie się wszystko zapowiadało...
    Czekam na happy-end.
    Venetiia, miałaś gorsze dni jak pisalas ten dział czy to było zaplanowane od początku? ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja jednak czekam na to szczęśliwe zakończenie ! Szczęścia nigdy za wiele :)

    Domi.

    OdpowiedzUsuń
  72. Merlinie, zaraz się rozpłaczę!! ):

    OdpowiedzUsuń
  73. Proszę tylko, by drugi epilog nie ciągnął wątku pierwszego. Mam nadzieję, chyba jak wszyscy, że los nagle się odwróci. Nie wiem jak, ale na pewno ci się uda!!! Musi!!!

    OdpowiedzUsuń
  74. Wstaw ten epilog nawet jutro! I tak płaczę, ale czekam na szczęśliwe zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  75. Przepraszam, że wcześniej nie komentowałam,ale dopiero nie dawno zaczęłam czytać Twojego bloga i on mnie po prostu zachwycił! gdy skończyłam czytać epilog, ryczałam chyba jeszcze z 20 minut! Zakochałam się w Twoim opowiadaniu! Z resztą jak w każdym Twojego autorstwa ♥ mam nadzieję, że nic Ci nie jest, i że szybko do nas wrócisz ze szczęśliwym zakończeniem ♡
    Pozdrawiam cieplutko,
    Rosie ♡
    mojewielkiefantazje.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  76. Świetne, po prostu świetne :) dziękuje, za smutne zakończenie :) wersja z happy-endem mogłaby być kontynuacją tego... wracaj szybko do zdrowia :) i do nas.

    OdpowiedzUsuń
  77. Przyznam się szczerze, że bałam się czytać ten smutny epilog. Ale przeczytałam. Tak bardzo zżyłam się z tymi bohaterami, że to zakończenie zraniło moje serce... Rozpadło się na kawałeczki!
    Bardzo wzruszające, smutne... Uświadomiło mi, że każdy nasz wybór ma swoje konsekwencje.
    Przykro mi, że kończysz już swoją "przygodę" z Dramione. Wspaniale piszesz. Życzę Ci, żebyś dalej rozwijała swój talent <3
    Mary Lennox

    OdpowiedzUsuń
  78. Nienawidze cie. Jak mogłaś zrobić tak smutne zkończenie?

    OdpowiedzUsuń
  79. Okey. Przeżyłam nie było najgorzej.. Ale i tak bardziej czekam na happy end xd
    Destiny *-*

    OdpowiedzUsuń
  80. Piękne *-* Miałam łzy w oczach, ale żyję xd Czekam na Happy <3 I zapraszam na mojego nowego bloga <3 Też chcę kiedyś pisać tak jak ty :O Jeśli to w ogóle możliwe, bo jesteś nie do podrobienia! <3
    A tu link do mojego nieszczęsnego bloga :
    http://dramionemojeopowiadania.blogspot.com
    Mam nadzieję, że na niego zajrzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  81. Zapraszam do mnie, zostawcie po SB komentarz : dramione-love-to-the-grave.blogspot. com

    OdpowiedzUsuń
  82. Popłakałam się no....:( Ostatnio tylko na takie smuty mnie bierze, epilog wspaniały...zakończenie tak ściska za serce. J?a jednak czekam jeszcze na tą wesołą część, jednak wolę szczęśliwe zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  83. Płaczę... Niesamowicie opisałaś ich uczucia. W wewętrzny sposób, najbardziej do mnie trafia. Happy end mam nadzieję nie będzie słodki ;) piszesz świetnie

    OdpowiedzUsuń
  84. Jezu... nie wiem co powiedzieć... Siedzę i piszę przez łzy. To jest tak piękne zakończenie, że naprawdę brak mi słów. Na pewno będę jeszcze wracać do tego epilogu wiele razy i za każdym razem będę płakać.
    Dlaczego oni się nie uratowali na wzajem! Boże i te ostatnie słowa o rubinie i stali... no nie, znowu ryczę!!!!!
    Najlepszy epilog jaki kiedykolwiek czytałam!

    Nie Normalna(hairy)

    OdpowiedzUsuń
  85. Az nie wiem co napisać, potwornie smutne zakończenie, ale niestety i tak bywa.. cudownie napisany koniec Venetiio, naprawde cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  86. Czy tylko ja sie popłakałam ? Bardzo smutne zakonczenie :( Kiedy Hermiona zaszla w ciażę po prostu myślałąm ze sama bedzie wychowywać to dziecko i ich drogi kiedys sie spotkaja ale to ze poronila BUm potem ten straszny finał BUM ! Mózg mi skacze w głowie. Smutne ale piękne!

    OdpowiedzUsuń
  87. Takie smutne :( Pierwszy raz się popłakałam czytając FF. Jeśli chodzi o mnie uwielbiam takie smutne opowiadania. Nie wiem czemu ale film staje się jednym z moich ulubionych dopiero jak wyraża we mnie emocje takie jak smutek,płacz.

    OdpowiedzUsuń
  88. Szczerze? Ja bardzo lubię smutne zakończenia, ale to mi się nie spodobało. Ale może mam uraz do samobójców, już w gimnazjum pisząc rozprawkę skrytykowałam Romea, że się zabił, bo to samolubne - sprawić, że rodzina będzie cierpieć.
    No, ale najpierw przeczytałam wersję z happy endem, bo jechałam autobusem. I szczere to na początku tamtej wersji bardziej chciało mi się płakać niż na końcu tej. Ale to nie tylko to, że ten epilog jest dla mnie przeciętny, ten drugi uważam za bardzo dobry i może właśnie na jego tle ten wypada tak blado.
    No bo ludzie - Hermiona miałaby się zabić? Dziewczyna, która była szlamą przez co pół szkoły jej nie lubiło a mimo tego stała się najmądrzejszą uczennicą?! Przez co drugie pół jej nie lubiło, bo kto lubi kujonów (kujony?)? To prawie tak jakby Harry po tym wszystkim co przeżył postanowił się zabić w 7 części hp. Totalnie mi to nie pasowało do Hermiony, ona była silną postacią u Rowling i u ciebie w opowiadaniu też.

    Tak więc ja zapamiętam tylko jedno zakończenie tej historii - to szczęśliwe.
    Dziękuję za twoją pracę, bo historia ciekawa, na taką Jeszcze nie trafiłam, nie jest bardzo szablonowa (chociaż zmuszenie Hermiony do ślubu z Draco zdarza się dość często to okoliczności są innowacyjne). Epilog (happy) to według mnie naprawdę świetnie napisany rozdział, a i sceny erotyczna są nieprzesadzone, naprawdę dobrze napisane. Dziękuję i życzę (chyba samej sobie) weny w następnych opowiadaniach, żebym miała co czytać na poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
  89. Bardzo ciekawe opowiadanie. Sama intryga jest mistrzowska. Mogłabyś pisać opowiadania szpiegowskie :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Się rozkleilam ;( świetnie to napisałaś! Tak prawdziwe, że aż boli...

    OdpowiedzUsuń
  91. A ja pierwszy raz w komentarzach. Przypadkiem trafiłam na tego bloga szukając jakiejś sensownej, mniej dziecinnej opowieści. No i trafiłam:) Rubin i stal okropnie mnie pochłonęło. I ciesze sie ze przede mną jeszcze wersja w wydaniu happy end! Szkoda tylko, że się kończy. Zaczepiając jeszcze do jednego z Twoich komentarzy tutaj. Ja dobiegam już do 30stki, więc myśle ze spektrum czytelniczek masz szerokie pod wzgl wiekowym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Serdecznie za ten komentarz :)
      Zapraszam Cię na mojego bloga: venetiia-noks.blogspot.com - Są tam wszystkie moje opowiadania Dramione, a mam ich już 5. Trzy zakończone, a dwa w trakcie, oprócz tego wiele miniaturek :) Zapraszam!

      Usuń