poniedziałek, 14 grudnia 2015

Epilog ver. II (happy)

Kochani!

Tak bardzo mi przykro z powodu opóźnienia... Jednak naprawdę była to sytuacja, na którą nie miałam wpływu. Dziękuje wszystkim za słowa wsparcia i życzenia powrotu do zdrowia - dzięki Wam czuje się już lepiej i mam nadzieję, że teraz przez długi czas nic mnie nie zaatakuje.
Wiadomo, że jest to ostatni post tej historii. Mam nadzieję, że osoby, które na niego czekały będą zadowolone z zakończenia. Wyszło prosto, mam nadzieję, że nieprzesadnie słodko i tak... po prostu, po mojemu.
Jak zapewne wiecie będzie jeszcze jeden rozdział "Dwóch Światów" i obiecana Wam miniaturka, ale to już na blogu: Opowiadania Venetii Noks, mam nadzieję, że rozdział pojawi się zaraz po Nowym Roku, a miniaturka niedługo później, na pewno Was o tym poinformuję. Co do wersji PDF Rubinu i Stali, to na pewno powstanie, jak tylko beta poprawi całość. Będzie ona do pobrania przez portal chomikuj.pl, o czym również Was poinformuję (w postach na nowym i starym blogu), jak tylko będzie dostępna.
Dziękuje wszystkim, którzy udali się ze mną w tę ostatnią dłuższą podróż po świecie Dramione. Jesteście najlepszymi czytelnikami, jakich można sobie wymarzyć i jestem naprawdę dumna, że miała przyjemność przejść w Waszym towarzystwie przez aż trzy moje historie.
Przy okazji zapraszam Was na bloga: Opowieści Chelsea - autorce bardzo zależy na zwiększeniu liczby czytelników.
Ostatni rozdział tej historii w całości dedykuję Kindze M. - mojej nieocenionej, ekspresowej becie, która wytrzymała ze mną przez tyle miesięcy. Jesteś wspaniała Kinia - wielkie podziękowania :)
W razie pytań czy jakiś spraw do mnie zapraszam do kontaktu: venetiia.noks@gmail.com
Jeszcze raz dziękuje Wszystkim i Serdecznie Was Pozdrawiam!

Wasza V.

⁂⁂⁂

Brzydkie piegi zdobi nos, rudy ma na głowie włos, głupi, biedny i pokraka... Powiedź mi Hermiono, dlaczego więc wolisz takiego buraka? Bydlaka? Tępaka?


– Chyba już całkiem mi odbija – zabełkotał, jednym ruchem przekreślając ten żałosny tekst. – Jedyna ruda rzecz, jaką znoszę, to whisky – marudził, dolewając sobie obficie "rudego" trunku do szklaneczki. – Wiedział, że topienie swoich smutków w alkoholu nie ma sensu, ale nie potrafił inaczej przelać na papier tego, co chciał jej przekazać. Musiał napisać ten list i oddać go Theo, który miał się zjawić za kilka godzin. Spojrzał na maleńką fiolkę, w której zamknięty był eliksir zapomnienia. Magiczna mikstura świetnie podziałała na jego ojca. Diagnoza mugolskich lekarzy mogła być tylko jedna – amnezja. Wielki sukces, skoro naprawdę udało mu się unicestwić parszywe plany ojca, bez konieczności zrobienia mu prawdziwej krzywdy. Tak bardzo się cieszył. Powoli zacierał wszystkie ślady po bałaganie, jaki Lucjusz spowodował. Był szczęśliwy i pewny tego, że wkrótce zamknie w ramionach ukochaną kobietę, a później wszystko będzie już tylko sielanką...
I wtedy na scenę znów wkroczył Weasley. Od pierwszej chwili, gdy się poznali, ten obmierzły zasmarkaniec psuł wszystkie jego plany i obrzydzał mu swoją osobą wiele wspaniałych chwil. Nigdy nie potrafił zrozumieć, dlaczego Potter wybrał akurat takiego pacana na swojego przyjaciela. Może dlatego, że na jego tle zawsze wypadał lepiej? Ale ona... Jak mogła? Bolesny pocisk w sam środek jego ego. Wolała Wesleya... cóż. Musiał się z tym pogodzić. Za kilkanaście godzin zamiast whisky, wpije inny rudy trunek, a później o niej zapomni. Na zawsze.



"Droga Hermiono,

Przepraszam.

Wiem, że skrzywdziłem cię tyle razy, że nawet nie mam prawa prosić o Twoje wybaczenie. Chcę Ci jednak powiedzieć, że te kilka miesięcy, które dane mi było spędzić z tobą, były najlepszym co mnie w życiu spotkało. Jestem złym człowiekiem, bo przez chwilę zapragnąłem przywiązać cię do siebie na stałe, nie zważając na to, jak trudne byłoby dla ciebie trwanie u boku kogoś takiego, jak ja. Nie mogę tego zrobić.
Zakochałem się w tobie szczerze i prawdziwie i tylko ta miłość jest w stanie dać mi siłę do tego, co muszę zrobić. Chcę żebyś była szczęśliwa – nie ważne z kim. Obiecuje ci, że nigdy nie wrócę, by zepsuć ci to szczęście. Wypiję dziś eliksir zapomnienia. Tak będzie najlepiej. Chcę jednak byś wiedziała, że z pamięcią czy bez, byłaś moją jedyną i największą miłością.
Dziękuję ci, że mnie zauważyłaś.
Żegnaj ukochana...

Twój Draco."

Spojrzał na ukończony list, ciesząc się, ze alkohol nie zamroczył go jeszcze na tyle, by mógł dopisać kilka ostatnich słów. Czy to nie było zbyt ckliwe i zupełnie nie w jego stylu? Być może, ale przecież jego styl od jutra przestanie istnieć.
Tym razem pociągnął whisky prosto z butelki. To nie mogło ukoić jego bólu i rozczarowania, ale przynajmniej sprawiało, że coraz bardziej docierało do niego, że tak będzie lepiej. Dla niej. Weasley mimo wszystko był szanowanym człowiekiem. Da jej miłość i szczęście. Oby tak było. Tego właśnie chciał najbardziej. By była szczęśliwa. Już zawsze.

⁂⁂⁂

– To dla twojego dobra Hermiono, moja Hermiono... – Ile razy powtarzał sobie te słowa, w ciągu ostatnich dwóch dni? Chyba zbyt wiele. Nie sprawiło to jednak, że traciły one swój sens. Wiedział, że powinien to zrobić. Przekładał maleńką buteleczkę pomiędzy palcami, przekonany o słuszności swojej decyzji. Jednak rozmowa z matką niczego mu nie ułatwiła. Przecież, tak naprawdę coś pomiędzy nim, a Hermioną było. Wydarzyło się... Zaistniało... Co więcej, ich zbliżenie w jego domu w Livigno sprowokowała ona sama. Chciała tego i mówiła o tym otwarcie. Dlaczego? Co jej to dało? Czy zrobiła to z wdzięczności? A może ze strachu? Nie wiedział, ale wątpliwości sprawiały, że nie był w stanie jeszcze wypić eliksiru. Musiał się zastanowić. Jeszcze chwilę.

⁂⁂⁂

Sześć miesięcy później...

To dziś był ten dzień. Dziś na pewno wreszcie wypije eliksir. Wiedział, że codziennie mówił to samo i codziennie rzeczywistość okazywała się nie do pokonania. Nie potrafił się na to zdobyć. Nie umiał wyobrazić sobie, że jej nie pamięta. Nie mógł przestać o niej myśleć nawet na dłuższą chwilę. Nawiedzała go w snach, fantazjował o niej na jawie. Patrzył na ich ślubne zdjęcie i wmawiał sobie, że ona żyje dalej i jest szczęśliwa bez niego, jednak nie potrafił zrobić tego ostatniego kroku. Mała fiolka z bursztynowym płynem, była dla niego niczym najgorsza klątwa. Nie mógł się jej pozbyć, ale nie był też w stanie jej wykorzystać. Piętno porażki coraz mocniej gnębiło jego sumienie. Codziennie rano budził się, wierząc, że wreszcie nadszedł ten dzień, po czym wieczorem siedział przed kominkiem, zamroczony whisky z poczuciem kolejnej, wielkiej klęski. Ile jeszcze był w stanie tak żyć?
Dość miał wyrzutów matki, bo każde jej słowo było niczym małe, złośliwe zaklęcie wymierzone prosto w jego dusze. Wiedział, że miała rację. Powinien coś zrobić. Podjąć jakąś decyzję. Ruszyć wreszcie swoje życie z miejsca. Powinien wypić eliksir... ale nie potrafił. Był słaby.
Trzy krótkie stuknięcia wyrwały go z zadumy. Automatycznie spojrzał za okno, oczekując tam widoku sowy. Jednak szybko sobie przypomniał, że ta forma kontaktu została już wykluczona z jego życia. Rozejrzał się po pokoju, w poszukiwaniu swojej komórki. To pewnie kolejny SMS od matki, namawiający go do wyjścia z domu i zrobienia... czegoś... czegokolwiek.
"Za dz.. oń doo minie. Pilnje" – brzmiała wiadomość. Parsknął krótko. Wiedział, że jego matka ma duże problemy z opanowaniem działania komórek, ale mimo wszystko był zadowolony, że się nie poddawała. Szybko wybrał jej numer telefonu stacjonarnego, który zamontowano w nowym domu jego rodziców w Fife.
– O co chodzi? – zapytał bez ogródek.
– Cześć skarbie, jak się dziś czujesz? – zaćwierkała wesoło Narcyza.
– Dobrze. Po co miałem zadzwonić? – burknął z niechęcią.
– Wiesz, okazało się, że mam spory problem. Bank, nasz stary bank... wymaga, by dostarczyć mu kilku dokumentów, niezbędnych do przeniesienia skrytki. Wiesz, że tata nie może tego zrobić, a ja sama nie bardzo mam o tym pojęcie.
Draco westchnął zirytowany. Pieprzone Gobliny z Gringotta, znów coś pomieszały. Mógł się tego spodziewać. Wiedział, jak bardzo były niechętne w przekazaniu olbrzymich pokładów złota Malfoyów, do sejfów w bankach mugoli. Nie było jednak innego wyjścia. Skoro Malfoyowie mieli zniknąć z magicznego świata, to ich majątek również nie mógł tam zostać. Chcąc, nie chcąc Draco przebrał się, sięgnął po długi, czarny płaszcz, pasujący do niego kapelusz i ciemne okulary przeciwsłoneczne. Pora na wycieczkę do świata magii. Być może już ostatnią w jego życiu.

⁂⁂⁂

Załatwił swoje sprawy w banku i postanowił skorzystać z przejścia w Dziurawym Kotle, by w mugolskim Londynie nabyć kilka butelek bursztynowego trunku. Matka ostrzegała go, że jeśli tak dalej pójdzie, to popadnie w ciężkie uzależnienie, ale on miał to gdzieś. Jak wreszcie zdobędzie się na odwagę, by wypić eliksir, to już wkrótce wcale nie będzie tego wszystkiego pamiętał.
Wszedł do pubu i machnął krótko barmanowi w ramach powitania. Skierował się już do wyjścia, gdy to usłyszał. Głupkowaty, irytujący śmiech, który nie raz psuł mu humor. Odwrócił się w stronę, siedzącej pod jednym z okiem, pary zakochanych. Weasley potrząsnął swoją rudą czupryną i znów zaśmiał się głupkowato, a wyfiokowana blondynka mu zawtórowała. Wyglądało na to, że są w bardzo zażyłych stosunkach, bo powietrze wokół nich praktycznie iskrzyło.
W Draconie też wszystko zaiskrzyło, tyle, że zupełnie z innego powodu. W kilku szybkich krokach znalazł się przy Ronie i bez ostrzeżenia, gwałtownym ruchem poderwał go z miejsca. Miał ochotę wyjąć różdżkę i zabić rudzielca na miejscu. Jak on mógł jej to zrobić?
– Ty śmieciu! – wycedził przez zaciśnięte zęby.
– Ma... ma... mal... Malfoy? – wyjąkał, wyraźnie przerażony Ron.
– Jak śmiesz ją zdradzać? Ty mały, niewdzięczny psie! – wysyczał, potrząsając rudzielcem.
– Ron, o co tu chodzi? Kto to jest? – zapytała siedząca przy stoliku dziewczyna.
– Puszczaj Malfoy, albo zobaczysz! – Ron wreszcie oprzytomniał na tyle, by spróbować się wyrwać.
– To ja oddaje ci ją bez walki, a ty przy pierwszej okazji lecisz do jakiejś innej? – Draco był niewyobrażalnie wściekły.
– Ron! O kim ten człowiek mówi? – znów wtrąciła się dziewczyna.
– Nie mam pojęcia, najwyraźniej zupełnie mu już odbiło – Ron zdołał się wreszcie wyszarpać z uścisku Dracona i szybko sięgnął po swoją różdżkę. Blondyn nie pozostał mu dłużny i też wycelował różdżką w Weasleya.
– Gdzie ona jest? – zapytał, starając się powściągnąć mordercze instynkty, domagające się głośno pozbycia się ryżego łasica raz na zawsze z tego świata.
– Mam tego dość Malfoy! Nie wiem o co ci chodzi, ani o kim mówisz! – zdenerwował się Ron.
– Jak to o kim?! O twojej dziewczynie!
– Ale to ja jestem jego dziewczyną! Nazywam się Amanda... – oburzyła się towarzyszka Rudzielca.
– Gdzie.Jest.Hermiona! – warczał ledwo panując nad sobą.
Ron zamrugała wyraźnie zdziwiony, a zaraz potem na jego twarzy wymalowało się coś na kształt zrozumienia, które jednak szybko zastąpiła złość.
– Jak śmiesz w ogóle o nią pytać, po tym co jej zrobiłeś Malfoy!
– Ja? Jak ty śmiesz ją zdradzać, po tym jak praktycznie zniknąłem z waszego życia, byście mogli być razem!
– Ron! – Amanda wreszcie zerwała się z miejsca, wyraźnie oburzona – Dlaczego on ciągle mówi, że mnie zdradzasz? I do tego dlaczego myśli, że robisz to z naszą Hermioną?
– Z waszą Hermioną? – zdziwił się Draco.
– Z naszą, Malfoy! Tak się składa, że Hermiona zaprzyjaźniła się również z Amandą, która jak już słyszałeś jest moją dziewczyną, jedyną dziewczyną! – wysyczał Ron.
– Czekaj, czekaj. Czy to on jest oj....– Chciała zapytać Amanda, ale Ron w panice doskoczył do niej i zakrył jej usta dłonią.
– Przyjmij do wiadomości Malfoy, że mnie i Mionę nadal łączy tylko przyjaźń. Jednak to nie oznacza, że wolno ci się do niej zbli... Ej Malfoy! Gdzie idziesz?!
Jednak Draco już go nie słuchał. Odwrócił się na pięcie i ruszył do wyjścia z baru. Nie była z Rudzielcem. Nie została z nim, choć miała taką możliwość. Musiał wiedzieć dlaczego. I chciał tę odpowiedź usłyszeć od niej. Dobrze wiedział, gdzie powinien jej poszukać. Nie miał czasu do stracenia.

⁂⁂⁂

Hermiona z trudem odwzajemniła uśmiech sprzedawczyni, po czym uniosła brązową, papierową, wypełnioną po brzegi zakupami torbę. Tak naprawdę wyszła do sklepu tylko po kilka rzeczy, bo Oscar prosił o naleśniki, ale jak zwykle kupiła za dużo. Nie powinna tyle dźwigać, to przecież już prawie połowa siódmego miesiąca. W takich momentach najczęściej przychodziło jej na myśl, o ile łatwiejsze byłoby jej życie, gdyby był przy niej jakiś mężczyzna. Draco... Godryku! Ależ ona za nim tęskniła. Nawiedzał ją w snach, prawie co noc, a w dzień nie potrafiła przestać o nim myśleć. Czy wypił eliksir? Czy naprawdę w ogóle jej już nie pamięta? Jak sobie radzi w tym nowym dla siebie świecie? Przeszła kawałek, który dzielił małe delikatesy od domu jej rodziców, w którym postanowiła zamieszkać razem z Łobuzem. Chłopczyka miał dziś odebrać ze szkoły jej tata, a mama miała w tej chwili pacjentów. Hermiona była szczęśliwa, że rodzice wybaczyli jej zmianę pamięci i zaopiekowali się nią i Oscarem, po tym całym piekle jaki przeszli. Szybko wrócili do poprzedniego życia i nie zadawali też zbyt wielu pytań, choć była pewna, że bardzo ich interesowało kim jest człowiek, który sprawił im wnuka. A kim był? Osobą, która odmieniła jej życie. Człowiekiem, który pod maską wyniosłości i sarkazmu, skrywał swą wrażliwość, dobroć i odwagę. Był kimś wyjątkowym. Był mężczyzną, którego pokochała... mężczyzną, którego widywała każdego dnia w swoich wspomnieniach i tak oszalała na jego punkcie, że wydawało jej się, że widzi go nawet teraz. Bladego, ubranego w czarny, zupełnie nie pasujący do pogody płaszcz, zmęczonego i zrezygnowanego, ale wciąż przystojnego. Stał i patrzył na drzwi jej domu, jakby wahając się czy wejść do środka. Westchnęła ciężko, przymknęła oczy i potrząsnęła głową. Musiała przestać śnić na jawie. To się nie stanie. On nie wróci. Nigdy.
Otworzyła oczy i ku jej zdziwieniu, blond włosa postać nie zniknęła. Nadal tam był. Stał, trzymając rękę na furtce i wciąż wyglądał na niezdecydowanego. Hermiona poczuła, jak nogi się pod nią uginają. A co jeśli, to nie sen? Co jeśli naprawdę...?
Zrobiła kilka kroków w jego stronę, wciąż zastanawiając się czy to tylko przewidzenie czy też rzeczywistość. Nagle blondyn odwrócił się w jej stronę, a ona stanęła jak wryta.
– Hermiona? – Draco odezwał się pierwszy.
– Ale jak...? – zdołała z siebie wykrztusić, mocniej przyciskając do siebie torbę, za którą skrywała swój wyraźnie powiększony brzuszek.
– Miona... – Draco ruszył pewnie w jej stronę, najwyraźniej mając zamiar porwać ją w swoje ramiona i uściskać z całej siły.
Uniosła dłoń, by go zatrzymać. Wciąż nie potrafiła uwierzyć, że on tu naprawdę jest, a przez jej głowę przebiegały tysiące myśli. Przecież on o niczym nie wiedział...
Draco zatrzymał się i spojrzał jej głęboko w oczy i wtedy to się stało... poczuła to po raz pierwszy tak wyraźnie. Ich dziecko się poruszyło. Poczuła, jak do oczu napływają jej łzy, a torba, którą trzyma, powoli wysuwa się jej z rąk.
– Hermiona!
Tych emocji było tak wiele, że zakręciło jej się od tego w głowie. Ostatnim co zapamiętała były dotyk jego silnych rąk. Zaraz później zemdlała.

⁂⁂⁂

Pierwszym co zarejestrowała po ocknięciu był biały sufit. Po chwili zorientowała się, że leży na kanapie w salonie swoich rodziców. Złapała się za głowę i odetchnęła głęboko. To był tylko sen. Przyśniło jej się, że Draco zjawił się na progu jej domu. Głupie marzenia.
– Jak się czujesz, kochanie? – Hermiona uniosła się i zmusiła do uśmiechu, gdy zobaczyła swoją mamę wchodzącą do salonu.
– Dobrze, chyba się zdrzemnęłam. Muszę jeszcze pójść do sklepu.
– A nie byłaś? W kuchni jest torba pełna zakupów.
Hermiona podniosła się zdezorientowana. Skoro nie przyśniło jej się, że była na zakupach, to mogło również oznaczać...
– Pójdę do swojej sypialni i odpocznę przed kolacją. Zajmiesz się Oscarem? – zapytała, starając się zachować spokój.
– Jasne skarbie, odpoczywaj. Zawołam cię jak będziemy siadać do stołu.
– Dzięki – odpowiedziała i ruszyła w stronę schodów.

⁂⁂⁂

Od powrotu do domu Hermiona zajmowała gościnną sypialnię, a swój stary pokój za pomocą czarów przerobiła tak, by podobał się Łobuzowi. Ona sama niewiele potrzebowała. Łóżko, szafa, biurko – oto całe jej królestwo. W jednym z kątów, w którym teraz stał jej stary szkolny kufer, wypełniony książkami, planowała wkrótce postawić łóżeczko.
Usiadła na łóżku i pogłaskała się po brzuchu. Czy naprawdę tylko jej się wydawało, że widzi Draco? To wszystko przecież było takie realne! Jego spojrzenie, głos, kopnięcie dziecka, które tak wyraźnie poczuła... Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko, cicho prosząc, by to wszystko nie oznaczało, że powoli zaczyna wariować z tęsknoty. Jednak po chwili coś zakłóciło jej rozmyślanie. Wraźnie to wyczuwała. Magia. Gdzieś w jej pokoju znajdował się ktoś posługujący się magią. Otworzyła oczy i spojrzała w stronę swojego biurka. To tam...
– Więc jednak mi się nie wydawało... – wyszeptała zszokowana.
– Wolałem żeby twoja mama nie widziała, że jakiś obcy facet przynosi cię nieprzytomną do domu – padła odpowiedź, a zaraz potem Draco zdjął z siebie czar.
Gdy tylko to zrobił, Hermiona poczuła kolejne kopnięcie. Dziecko najwyraźniej znów ucieszyło się czując jego obecność.
Patrzyli sobie w oczy, a on powoli podszedł do niej, po czym przyklęknął przed nią i niepewnie uniósł dłoń w stronę jej brzucha.
– Który to...– głos mu lekko drżał – miesiąc?
Hermiona wciąż nie mogła uwierzyć, że on tu jest. Klęczy przed nią i najwyraźniej się waha, czy wolno mu jej dotknąć.
– Wiadomo już... co...? – zapytał, wreszcie kładąc dłoń na jej brzuchu. Ich dziecko znów się poruszyło.
Hermiona poczuła, jak łzy napływają jej do oczu. To było niesamowite...
– Chłopiec – szepnęła przez zaciśnięte gardło.
– Nie wierzę... – Draco wpatrywał się w jej brzuch niczym zahipnotyzowany, gładząc go delikatnie.
– Twoja matka... eliksir... – Hermiona czuła, że musi mu wyjaśnić, jak to się stało, że zaszła w ciążę, ale blondyn tylko potrząsnął głową, dając jej do zrozumienia, że nie musi niczego tłumaczyć. On wiedział. Rozumiał.
– Salazarze... ale ze mnie idiota! – warknął, wstając i podchodząc do okna. Ukrył twarz w dłoniach i wyglądał na załamanego i pokonanego.
Hermiona odetchnęła głęboko i powoli wstała.
– Dlaczego? Dlaczego po prostu nas zostawiłeś? Dlaczego tak łatwo ci to przyszło? –  musiała wiedzieć. To pytanie dręczyło ją każdego dnia, od kiedy dostała jego list.
Draco odwrócił się w jej stronę i spojrzał jej w oczy.
– Myślałem, że tak będzie lepiej. Moja sytuacja nie jest łatwa, nie chciałem cię w to ciągnąć dalej, skoro miałaś szansę na szczęśliwe życie u boku kogoś innego.
– Sama się w to wciągnęłam. Od początku... –  wyszeptała, czując jak do jej oczu napływają łzy.
– Ja też. Ale widziałem cię... z nim. Uznałem, że to dla ciebie lepsza opcja.
– Co? –  zdziwiła się szczerze.
– Z Weasleyem. Zobaczyłem was i pomyślałem, że nie mogę ci stanąć na drodze.
Patrzyła na niego nie odzywając się dłuższą chwilę, po czym zmarszczyła brwi i z dezaprobatą pokręciła głową.
– Serio jesteś idiotą! –  zdenerwowana odwróciła się do niego plecami.
– Hermiona... przepraszam... Ale zrozum, nie miałem pojęcia... –  Draco podszedł i położył dłonie na jej ramionach.
Odwróciła się do niego i spojrzała mu w oczy.
– Byłam pewna, że już dawno wypiłeś eliksir –  głos jej się załamał, a po twarzy spłynęły łzy.
– Nie potrafiłem tego zrobić i nawet sobie nie wyobrażasz, jaki jestem szczęśliwy, że tego nie zrobiłem!
– Mogłeś wszystko zniszczyć, na zawsze... – wyszeptała z goryczą.
– Wiem, skarbie. Nie starczy mi życia, by prosić cię o wybaczenie. Po prostu sądziłem, że tak będzie dla ciebie lepiej.
– A gdzie w tym wszystkim byłeś ty i twoje pragnienia?
Draco potrząsnął głową i uśmiechnął się lekko.
– Nie zasłużyłem na tyle szczęścia...
Hermiona złapała go za policzki, zmuszając by popatrzył jej w oczy.
– Serio jesteś idiotą, skoro pomyślałeś, że będę mogła być szczęśliwa bez ciebie!
Wspięła się na palcach i delikatnie musnęła jego usta. Draco objął ją i przyciągnął do siebie, starając się zrobić to delikatnie ze względu na jej odmienny stan.
Gdy znów trzymał ją w ramionach czuł, że wreszcie znów żyje. To było, jak łyk świeżego powietrza lub przebudzenie po bardzo długim śnie. Uświadomił sobie, że oto odnalazł swoje szczęście, a dalej wszystko już będzie dobrze...


⁂⁂⁂
– Skarbie, co robisz? –  zapytał składając gazetę i patrząc na swoją ciężarną żonę, która właśnie stawiała krzesło pod jedną z kuchennych szafek.
– Muszę zdjąć mikser, jeśli chcecie wreszcie zjeść z Oscarem te naleśniki, o które mnie ciągle prosicie – wyjaśniła.
– Chcemy! –  zawołał wesoło Łobuz wchodząc do kuchni.
– Zwariowałaś? –  Draco zerwał się na równe nogi i już po chwili znalazł się przy niej – Nie możesz w tym stanie robić takich akrobacji, zdejmę ci to co potrzebujesz, tylko mi pokaż, które to pudełko.
Szybko i zręcznie wskoczył na krzesło, które prawie od razu złowieszczo zatrzeszczało... po czym złamało się i spowodowało, że blondyn widowiskowo wylądował na tyłku.
Hermiona i Oscar ryknęli śmiechem, a Draco jęknął z bólu.
– Nic ci nie jest, tato? – zapytał z uśmiechem Oscar, po czym zaraz się strapił własnymi słowami.
Mały wreszcie czuł, że ma prawdziwą rodzinę, jednak nigdy nie zapytał Hermiony i Draco czy może mówić do nich mamo i tato. Cicho o tym marzył, ale nigdy nie miał odwagi tak ich nazwać.
Draco mimo bólu i delikatnego upokorzenia szybko wstał z podłogi i od razu podszedł, by przytulić małego. Hermiona musiała odwrócić głowę, by ukryć ślady wzruszenia.
– Nic mi nie jest synku, ale zamiast naleśników, ja i mama zabierzemy cię na lody, dobrze?
Oscar przytaknął mu z szerokim uśmiechem, a Hermiona podeszła, by uściskać dwóch wspaniałych mężczyzn, którzy byli teraz sensem jej życia.

⁂⁂⁂

6 lat później...

Babciu, a czy to prawda, że jestem księżniczką? Bo tata mówi, że jestem! –  mała blondyneczka o niebieskich oczkach siedziała na kolanach swej babci i zasypywała ją prawdziwą lawiną pytań.
– Jesteś skarbie, jesteś naszą małą, uroczą księżniczką – Narcyza roześmiała się szczerze i pogłaskała po główce Clarissę. Mała była niezwykle bystrą czterolatką, z wyglądu bardzo podobną do swojego ojca, ale ciekawość świata i inteligencję na pewno odziedziczyła po matce.
– Cla, nie zamęczaj babci, lepiej dołącz do chłopaków w ogrodzie. Chyba grają w piłkę – Hermiona uśmiechnęła się do córki, która pędem ruszyła w stronę wyjścia, by móc spędzić czas z ukochanym dziadkiem Lucjanem (który wciąż nie miał pojęcia, że kiedyś był groźnym Lucjuszem Malfoyem) i swoim starszym o dwa lata bratem Harrym.
Harry był godnym następcą Oscara na stanowisku rodzinnego Łobuziaka. Draco wiele razy wypominał jej, że jest taki dlatego, że Hermiona uparła się, by nadać mu imię swojego zmarłego przyjaciela. Obydwoje jednak bardzo kochali swojego syna, o brązowych włosach i zabójczo ujmującym uśmiechu Malfoyów.
– Mała  przesłodka, ale potrafi też być strasznie męcząca – zaśmiała się Narcyza.
– Nawet nie masz pojęcia mamo, jak ona i Harry potrafią napsocić. Wdali się w Draco, na prawdę – Hermiona uśmiechnęła się i  napiła się kawy. A Narcyza spojrzała w stronę salonu, gdzie przy jednym z dużych okien stał jej najstarszy wnuk.
– Oscar, kochanie. Dlaczego nie wyjdziesz do ogrodu? Dziś jest taki śliczny dzień – zagadnęła go.
– Czekam, aż tata wróci, babciu – odpowiedział grzecznie chłopak, po czym znów zapatrzył się w okno.
– Przynajmniej jedno z waszych dzieci jest spokojne – stwierdziła ze śmiechem Narcyza.
– Widać, że jest bardzo przejęty – wyszeptała konspiracyjnie Hermiona.
– Niepotrzebnie. Draco na pewno... –  Jej wypowiedź przerwało trąbienie samochodu i okrzyk radości dobiegający z ogrodu. To mogło oznaczać tylko jedno. Draco właśnie wrócił do domu.
Clarissa i Harry najpewniej zaraz pobiegli, by przywitać ojca. Narcyza również wstała i wyszła do ogrodu, by dołączyć do swojego męża, syna i wnuków. Tylko Hermiona i Oscar postanowili zostać w domu i poczekać, aż Draco wejdzie do środka. Hermiona ciągle uśmiechała się pod nosem, patrząc na ich jedenastoletniego już syna. Był ich dumą i obydwoje kochali go tak samo mocno, jak swoje biologiczne dzieci. Dziś jednak w jego życiu wydarzyło się coś wyjątkowego i widać było, że Oscar wprost się nie może już doczekać, aż opowie o tym swemu ojcu.

⁂⁂⁂

Draco przywitał się z dziećmi i swymi rodzicami i po zapewnieniu ich, że dołączy do rodzinnego grilla w ogrodzie, jak tylko się przebierze, wszedł wreszcie w progi swojego ulubionego miejsca na ziemi. Ich domu. Niezbyt dużego, ciepłego i przytulnego zakątka, w którym tworzyli razem, z jego ukochaną żoną, szczęśliwą rodzinę. Długo wahali się czy pozostać w świecie magii czy też przenieść się w pełni do życia wśród mugoli. Decyzja nie była łatwa, ale zgodnie stwierdzili, że bez magii w ich życiu, czegoś by zabrakło. Postanowili zamieszkać wśród mugoli i żyć jak oni, ale ustalili też, że gdy przyjdzie odpowiedni czas, a ich biologiczne dzieci trochę podrosną, opowiedzą im wszystko o świecie magii i pozwolą zdecydować, czy będą chciały kiedyś uczyć się w Hogwarcie. Ta dwójka miała bowiem w sobie czarodziejską krew i już teraz Hermiona i Draco zauważali u nich przejawy magicznych zdolności.
Draco wszedł przez kuchenne drzwi i ucałował żonę, która właśnie szykowała wyśmienite steki, które mieli przyrządzić na grillu. Cieszyli się z wizyty Narcy i Lucjana, czyli rodziców Draco, którzy nosili teraz te imiona, tak by nikt nie wpadł na ich ślad i nie przypomniał Lucjuszowi kim kiedyś był.
– Strasznie się cieszę, że jestem już w domu. Nie ma to jak weekend – wymruczał blondyn, obejmując Hermionę i czule cmokając ją w szyję.
– Taaak, na pewno będzie wspaniale – Hermiona odwróciła się i zarzuciła mu ręce na szyję, nie przejmując się tym, że może ubrudzić jego koszulę. Bliskość męża była zbyt podniecająca, by zwracać uwagę na takie drobiazgi.
– Tato? –  Oscar przerwał te chwilę czułości, ostrożnie wchodząc do kuchni.
– Cześć synku! Czemu nie jesteś z resztą w ogrodzie? –  zapytał Draco, niechętnie wypuszczając żonę z objęć.
– Później... – obiecała mu szeptem, na co blondyn uśmiechnął się niczym zadowolony kocur.
– Mam do ciebie pewną sprawę – burknął Oscar, czerwieniąc się lekko.
– Idźcie porozmawiać do salonu, a ja skończę szykować mięso – poradziła im Hermiona z dobrodusznym uśmiechem.

⁂⁂⁂

Draco z synem przeszli do salonu i usiedli razem na zielonej kanapie przed kominkiem.
– Coś się stało? Wyglądasz bardzo poważnie – Draco uśmiechnął się rozbrarająco, chcąc dodać chłopcu otuchy.
– Wiesz tato, bo ja... bo ja dostałem dzisiaj list... –  wyjąkał zawstydzony Oscar.
– Miłosny? Od jakiejś koleżanki z placu zabaw? –  zażartował blondyn.
– Nie! –  zaprzeczył szybko.
– No to jaki list dostałeś? Powiedź, bo jestem bardzo ciekawy... – I wtedy Oscar ostrożnie wyjął z kieszeni kopertę, jakby była ona jego najcenniejszym skarbem.
Draco zaintrygowany patrzył na lekko pożółkły papier, zielony dobrze mu znany herb i czerwoną pieczęć.
– To list z Hogwartu! –  zawołał z niedowierzaniem.
– Sowa go dziś przyniosła. Mama bardzo się ucieszyła, a babcia prawie płakała ze szczęścia, prosiły tylko obie, by nic nie mówić dziadkowi.
– Jak to możliwe, przecież ty... mugol... –  Draco był naprawdę zszokowany.
– Mama mi wszystko wytłumaczyła i powiedziała, że ją też to kiedyś spotkało. Też dostała taki list, choć jej rodzice nie...
– Synku! – Draco zerwał się na równe nogi i przytulił mocno swoje najstarsze dziecko.
– Tato, a myślisz, że mógłbym?
– Jeśli tylko chcesz! – Draco był naprawdę dumny.
– Naprawdę? –  rozpromienił się chłopak.
– Oczywiście. Uwielbiam Hogwart! Muszę ci tyle opowiedzieć, tyle cię nauczyć! O! I miotła!Muszę ci kupić najlepszą miotłę! –  ekscytował się Draco.
– Dobrze, dobrze, kochani, ale zanim się zagalopujecie, pora wyjść do ogrodu coś zjeść. Oscarze, dołącz proszę do babci i rodzeństwa. My z tatą zaraz przyjdziemy.
– Dobrze, mamo! –  zwołał uradowany Oscar. Tata zgadzał się na jego wyjazd do Hogwartu. Więcej nie było mu do szczęścia potrzebne.
– Książki, kociołek, składniki eliksirów – wymieniał podekscytowany Draco.
– Nie sądziłam, że aż tak się ucieszysz, że Oscar dostał list z Hogwartu. Myślałam, że będziesz wolał mieć małego blisko nas – Hermiona roześmiała się, widząc ekscytację swojego męża.
– Często zastanawiałem się, czy Cla i Harry będą mogli pójść kiedyś do Hogwartu i zawsze wtedy myślałem o Oscarze, o tym, że on nie będzie miał takiej szansy... – Draco objął żonę i uśmiechnął się szczerze – Przecież kochaliśmy Hogwart, w czasach gdy się tam uczyliśmy. Wiem, że później w tym budynku stało się dużo złych rzeczy, ale teraz to znów jest normalna szkoła, a nasze dzieci będą tam mogły poznać nasz świat, prawdziwy świat.
Hermiona roześmiała się i delikatnie pogłaskała ukochanego po policzku.
– Też tak myślę. Magia jest w nich. W całej trójce. Nie możemy o tym zapomnieć, a dzięki Tobie nazwisko Malfoy zostało zrehabilitowane. Jesteś najlepszym szefem Departamentu Przestrzegania Prawa jaki mógł być na tym stanowisku. Będzie im dobrze w Hogwarcie – zapewniła.
– Na pewno, bo każdy w magicznym świecie zna ich matkę, która jest najlepszym vice szefem Departamentu do spraw Magicznych Stworzeń i zawsze walczy o prawa innych, to dzięki Tobie nasze nazwisko przestało być kojarzone z czymś złym, a ludzie zapomnieli o moim... – Draco niepewnie spojrzał w stronę ogrodu, w którym Lucjusz, a w zasadzie Lucjan Malloy grał ze swoimi wnukami w piłkę.
– Taka jestem szczęśliwa... –  Hermiona uśmiechnęła się i położyła głowę na ramieniu ukochanego.
– Ja też mój skarbie i już się nie mogę doczekać naszego urlopu we Włoszech... może nawet skoczymy na chwilę we dwoje do domku w Livigno? – Draco sugestywnie poruszył brwiami, a Hermiona wybuchnęła śmiechem i uniosła się lekko na palcach, by móc go pocałować.
Przypomniała sobie, jak stała przy ołtarzu, w sukni ślubnej, której nigdy by nie wybrała i w otoczeniu ludzi, których nigdy by nie zaprosiła na swój ślub. Zastanawiała się wtedy, co będzie dalej z jej życiem. Obok stał on, tak obcy, a jednocześnie bliski... Byli tak różni od siebie, pochodzący z dwóch różnych światów, ale już wtedy wiedziała, że gdy są sami dzieje się coś niesamowitego. Rubinowa kolia lśniła na jej szyi, a w jego spojrzeniu błyszczała czysta stal... ale żadne z nich nie wiedziało wtedy, że połączy ich miłość, taka prawdziwa, głęboka.
–  Tak bardzo cię kocham... – wymruczał pomiędzy pocałunkami.
– A ja ciebie najdroższy!
Na zawsze.


Koniec.








71 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się dedykacji, bardzo dziękuję Ci za te opowiadanie. Było niesamowite, porywające i pełne magicznych chwil. I ten koniec, cudowny.
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem bezrobotną betą ;( nie wiem co pocznę.

      Usuń
    2. Jak to bezrobotną? A rozdział 41 DŚ? A śmieszna miniaturka? Jak myślisz, na kogo znów będę liczyła? :D

      Usuń
    3. O rany... Koniec. No dobra. I Draco, i miotła, i happy end...
      Cudownie, jak zawsze. Teraz już czekam niecierpliwie na autorskie...
      Kinga, nie będziesz bezrobotna, ja też o to zadbam. Ktoś mi przecież musi podsuwać pomysły, gdy moja wena nie chce, żebym pisała, bo ucieka ode mnie hen daleko.
      Całuję Was obie :*

      Usuń
    4. Sama głosowałam na 41 rozdział, więc czekam z niecierpliwością. Ale jakoś tak mi smutno, że ta historia się zakończyła, ogarnęła mnie nostalgia i wielka duma :D

      Usuń
    5. Droga Kingo chętnie Cię przygarne :D Moje błędy ortograficzne i interpunkcyjne to zło :D xD
      ~Black

      Usuń
  2. Pierwsza!;!! Genialny epilog. Wow. Mój mozg juz nie pracuje. Naprawde ciekawe opowiadanie przepraszam ze nie komentowalam
    Zosianna

    OdpowiedzUsuń
  3. A jednak trzecia :(

    OdpowiedzUsuń
  4. I właśnie na takie zakończenie Hermiona i Draco sobie zasłużyli. Smutna wersja miała w sobie coś niezwykłego, ale jednak w mojej głowie potoczyło się to tak, jak tutaj. Dom, dzieci, szczęście, państwo Malfoyowie mają absolutnie wszystko. Coś pięknego. Wielki ukłon w Twoją stronę za całe opowiadanie.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Poryczałam się ze szczęścia wiesz ??? Kocham tę historie serio czytam od początku i nigdy w ciebie nie zwątpiłam, ale że nie lubie smutnych zakończeń nie czytałam poprzedniego epilogu. Tak czy siak kocham cię za tA historie

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wierzę, po prostu nie wierzę! To jest takie cudne, że nie wiem co powiedzieć. Jak ja się cieszę, że on nie wypił tego eliksiru. A końcówka po prostu bajeczna.
    Chciałabym bardzo ci podziękować, że dla nas pisałaś i wytrwałaś do końca z wiecznie niezadowolonymi i marudzącymi ludźmi. Dzięki twoim historiom moje życie stało się piękniejsze. Jest mi bardzo przykro, bo takich historii jak ty nie umie napisać nikt. Mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś coś napiszesz
    Bardzo cię pozdrawiam i życzę dużo zdrowia bo z tym to zawsze ciężko.
    elena311

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zakończenie pięknego opowiadania! Nie jestem w stanie napisać nic więcej - świadomość tego, że to już koniec RiS zbyt mnie przytłacza. Powiem tylko tyle, że kocham to ff i uważam, że to Twoje najlepsze Dramione ♡
    Z niecierpliwością będę czekać na rozdział DŚ i miniaturkę!
    Gorąco pozdrawiam i życzę duuużo weny na autorskie opowiadanie ;) Johanna Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  8. Venik !! :* Jak ja cię kocham !!!!!!!!!!!!!! Normalnie postawie ci w pokoju ołtarzyk za te wszystkie opowiadania a zwłaszcza za ten epilog <3 choć powirm ci że 6 miesięcy to dużo nie uważasz ? I to jeszcze dla ciężarnej kobiety -,- Zgodzę się z jedną z powyższych przedmówczyń : Hermiona i Draco ZAWSZE !!!! Zasługują na szczęśliwe zakończenie. :) Te historie są zbyt piękne i aż serduszko mi sie kraja gdy czytam smutne zakończenia, albo gdy pomyśle sobie o tym, że zostały mi do przeczytania tylko 2 twoje prace i koniec ... PUFFFF ! Venik więcej nie napiszę. . :(((( Czy ty na prawdę chcesz to zrobić tej masie swoich czytelniczek które zawsze z zapartym tchrm czekają na twoje rozdziały ? Znam tylko trzy autorki które mam na 1 miejscu pisarek Dramione i jedną z nich jesteś ty :) A wiesz za co cię tak bardzo cenie ? :
    * Za humor, dowcipy i młodzieńczy duch w Dwa Światy
    * Za odwage, kształtowanie poglądów i nauke patrzenia głębiej w Gdy Jesteśmy Sami..
    * Za romans, zdrady, szpiegów i mroczne plany w Rubin i Stal
    * Za każdą miniaturke która bawiła mnie do łez albo sprawiała że serce szybciej mi biło
    * Za twój styl pisania
    *Za dotrzymywanie obietnic
    *Za osobowość jaką obdarzasz każdą postać tworząc niepowtarzalną jedność poszczególnego opowiadania
    *Za to że dałaś nam twoje wersje Dramione :*
    / Kasia

    OdpowiedzUsuń
  9. No mogę powiedzieć a w zasadzie napisać tylko jedno: zakończenie jest ujmujące no i najważniejsze - szczęśliwe ;) Bardzo czekałam na happy end no i się to opłaciło.
    Super, ze Draco i Mionka pokonali wszystkie przeszkody i stworzyli szczęśliwą rodzinkę, gdzie swoje miejsce odnalazł również Oscar.
    Co do Lucjusza - wielki i groźny Pan Malfoy, człowiek, który gardził większością świata a szczególnie mugolami żyje sobie teraz jako jeden z nich w domku z ogródkiem ;) Cóż za przewrotność losu...
    Hmm, a co z Severusem? Czyżby wygrzewał się dalej w tropikach? ;) Nigdy bym się tego po szanownym profesorze nie spodziewała ;)
    Na koniec mogę stwierdzić, że cała historia była świetna i z wielką przyjemnością się ją czytało - taka miła odskocznia od codzienności.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę cudo. Nie mogę jednak uwierzyć, że to już koniec! ;( Na razie nie jestem w stanie powiedzieć nic poza zwykłym, prostym DZIĘKUJĘ za poświęcony czas, za nerwy, za wszystko, za to, że byłaś tu z nami, że tyle razy nas rozbawialas, przyprawialas o dreszcze, doprowadzalas do płaczu. Jeszcze raz wielkie ukłony w Twoja stronę i przeogromne DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
  11. I co mam teraz zrobić? Nie mogę uwierzyć, że to się już skończyło. Ale jestem szczęśliwa, że tak to się potoczyło. Hermiona i Draco w końcu mogą być razem bez żadnych "ale". Ech... Będzie mi brakowało. Przynajmniej jest jeszcze autorskie opowiadanie, więc się nie załamuję. ;)
    Ściskam ciepło!
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    wieczne-pioro-cassie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie za słodko, ale bardzo fajnie. Lubię takie zakończenia, zdecydowanie. :)
    Cieszę się, że wróciłaś do pełni zdrowia i sił.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny epilog! Tego ze smutnym zakończeniem nie przeczytałam, nie potrafiłam (wiem, że na pewno jest świetny, ale nie wyobrazam sobie, żeby ta historia mogła mieć nieszczęśliwy koniec). Ogólnie będzie mi bardzo brakować twoich prac z tematyki Dramione, ale cóż, przynajmniej w każdej chwili mogę przeczytać to i dwa poprzednie opowiadania (które po prostu ubóstwiam!). Życzę ci mnóstwo szczęścia, sukcesów w pisaniu i nie tylko, abyś kiedyś spełniła swoje marzenia (podejrzewam że jedno z nich to wydanie książki, czego ci serdecznie życzę), a na koniec muszę wspomnieć, że zazdroszczę talentu! :D
    Pozdrawiam

    Olix

    Ps. Czekam z niecierpliwością na dodatkowy rozdział DŚ i miniaturkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że u Ciebie już wszystko dobrze. Epilog cudowny i jak zawsze brak mi słów, żeby wyrazić to co czuje po jego przeczytaniu. Niesamowity Draco, wspaniała Hermiona, te cudne dzieci. Jak wspaniały obraz, prawdziwej, kochającej się rodziny pokazałaś. Te uczucia dało się poznawać w czasie czytania tego rozdziału. Po prostu emanowały i mimo że była to wersja happy to i tak łzy popłynęły. Oczywiście łzy wzruszenia, choć smutku chyba też w nich nie brakowało..Czemu to już ostatni rozdział tej pięknej historii? Nie potrafię się z tym pogodzić. Mimo tylu przeszkód, tylu problemów i zawiłości Draco i Hermiona byli razem. Naprawdę, to co czuję ciężko wyrazić w słowa. Uwielbiam Twoją twórczość i będzie mi brakować nowych rozdziałów i historii. Były naprawdę wyjątkowe i poruszające. Nie potrafię wybrać, która była najlepsza, bo każda z nich miała w sobie coś innego. Cieszę się, że pewnego zimowego dnia natrafiłam na Twoje opowiadania, bo wielokrotnie (jestem nieuleczalną romantyczką) były promykami szczęścia w moim życiu. Powracam do nich wiele razy i zawsze jest w nich coś ujmującego, coś czego nie zauważyłam wcześniej.
    Jeśli chodzi o epilogi do Rubinu i Stai, również nie potrafię zdecydować, który wolę bardziej. I teraz, oczywiście, bardzo się cieszę, że powstały dwa, i że mamy szanse obserwacji bohaterów, w dwóch różnych sytuacjach. Każdy z nich miał w sobie jakąś magnetyczną moc, i mimo że po smutnym płakałam jak bóbr i nie mogłam się pozbierać przez kilka dni, to uwielbiam go, jego wyrazistość i oryginalność, to jak pokazałaś, że mimo nieszczęścia bohaterów oni nadal byli połączeni miłością. Co do szczęśliwego zakończenia.. nie ma co dużo mówić. Uwielbiam takie :) Wtedy ciesze się razem z bohaterami, a to najważniejsze. Epilog był wyważony i ani trochę nie przesłodzony. Jak mówiłam wcześniej, ma coś w sobie, że kiedy się go czyta emocje i uczucia pary czuje się w powietrzu. Zawarłaś w nim wszystko, co było najbardziej istotne, potrzebne i niesamowite, by powstało to, co powstało- cudo w najprostszej postaci. Kończąc mój wywód, pragnę Ci z całego serca podziękować. Za wszystko. Tworzyłaś naprawdę wyjątkowe opowieści, bez zbędnych herezji, tragedii i komedii. Były idealne. Piszesz lekko, wyraziście i ambitnie- jednym słowem idealnie. Czuć Twoją precyzję i perfekcję w tym co robisz. Nie przestawaj, bo robisz to wspaniale. Jedyne czego żałuję , to to że nie będę mogła dalej zachwycać się nowymi historiami mojej ulubionej pary. Z niecierpliwością czekam do stycznia. Coś czuję, że Twoja twórczość zostanie ze mną za zawszę. Życzę ci dużo zdrowia i powodzenia w pisaniu autorskiego opowiadania. Gorąco pozdrawiam! somysterious

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny epilog, zresztą jak całe opowiadanie. Szkoda, że to już koniec. Nie mogę uwierzyć, że już nie będziesz pisać Dramione. Fanfiction twojego autorstwa są najlepszymi jakie czytałam (a trochę tego było). Na dodatek czuję do nich swego rodzaju sentyment, bo "Dwa Światy" było pierwszym przeczytanym przeze mnie Dramione. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do twoich historii. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne zakończenie naprawdę :) aż mi się płakać chciało! Nie wierzę, że to już koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że już wszystko dobrze i czujesz się lepiej.
    Dziękuje Ci za te trzy cudowne opowiadania, które wprowadziły mnie w świat magii, w świat stworzony przez Ciebie. Dziękuje za bezsenne noce, cudowne wrażenia, łzy i milion innych uczuć, które mi towarzyszyły przy Twoich opowiadaniach. Teraz z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg Twojego autorskiego opowiadania.
    Epilog cudowny, taki jaki sobie wyobraziłam, właśnie na takie szczęście zasługują Hermiona i Draco. Moment powiedzenia do Dracona „tato” przez Łobuza poruszył moim sercem, jest cudownie wzruszający jak cały ten epilog. Nie przesłodzony, idealny. Nie żegnam się, bo na pewno nie raz tu wrócę czy do GJS lub DŚ.
    Powodzenia w dalszym pisaniu i wszystkiego, co najlepsze.
    Dziękuje Ci.

    OdpowiedzUsuń
  18. AAA! Kocham twoje opowiadania! Szkoda że to już koniec *.* Piszesz świetnie! <3 Zapraszam serdecznie też do mnie chciałabym podnieść aktywność na blogu http://zakazaneuczucie-dramione-hansy-i-inne.blogspot.com/?m=1. Droga Venetio gratuluje Ci zakończenia tak świetnego opowiadania <3 Pozdrawiam
    ~Black

    OdpowiedzUsuń
  19. Venetiio kochana wreszcie jest ten długo wyczekiwany epilog :) jak zawsze napisane cudownie ;) uwielbiam twojego bloga... Znaczy się blogi zarówno rubin i stal jak i GJS i DŚ są świetnymi blogami. Twój blog był moim pierwszym który przeczytałam i się nim zachwyciłam,dziękuję Ci za to pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne zakończenie, dziękuję, zdecydowanie wolę wersję w stylu "żyli długo i szczęśliwie".
    Pozdrawiam
    Emma

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlaczego?! No powiedz mi, dlaczego przy KAŻDYM zakończeniu twojego dramione muszę płakać?!Ale wciąż nie chcę uwierzyć,że już nie będziesz pisała dramione... Rozumiem, że chcesz się rozwijać, rozumiem, że już Ci się trochę znudziło, ale ja potrzebuję tego!!! Będę tęsknić za każdym Twoim opowiadaniem, za subtelnością dwóch światów, za mrokiem Gdy jesteśmy sami (to chyba moje ulubione), za moją niepewnością przy Rubinie i stali, za śmiechem Diabelskiej wpadki... A ostatnim zdaniem złamałaś mi serce. Wymieniłaś je wszystkie, pięknie kończąc. I choć bardzo mi się to podoba, to bardzo mi się to nie podoba :( Naprawdę, wciąż mam nadzieję, że zmienisz zdanie...
    Twoja wierna, choć niekomentująca czytelniczka
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne <3
    Najlepsze opowiadania jakie czytałam
    Masz niesamowity talent
    I nie moge sie doczekać innych opowiadać twojego autorstwa

    OdpowiedzUsuń
  23. Z przykrością muszę srwierdzić, że rozdział mnie nie powalił. Liczyłam na coś lepszego, ale ci wybaczam, bo każde inne rozdziały Twoich 3 opowiadań są genialne. Bardziej podobał mi się sad end, mimo że płakałam przez cały rozdział. A gdy był wątek o tym, że Oscar ma 11 lat, już wiedziałam że dostanie list!
    Pozdrawiam i czekam na miniarurkę oraz DŚ, Noxu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czekałam i jest! Uwielbiam szczęśliwe zakończenia, więc czytając to, byłam w siódmym niebie. Tyle niespodzianek. Szczerze, myślałam, że Draco od razu powróci do Hermiony. Dosyć długa, sześciomiesięczna przerwa, która jak widać, jednak wyszła na dobre. Ten epilog jest niczym wisienka na torcie, twojego wspaniałego opowiadania. Chciałabym jeszcze kiedyś przeczytać coś nowego, twojej twórczości. Życzę dużo weny, aby mogło powstawać więcej takich perełek i życzę WESOŁYCH ŚWIĄT!

    OdpowiedzUsuń
  25. Co tu napisać, chyba nie ma co. Szkoda, że to już koniec. Lubiłam to oczekiwanie na rozdział. I takie "o jaaaa" po przeczytaniu każdego rozdziału (i epilogu). A to już jest koniec, nie ma już nic ( z wyjątkiem miniaturki i rozdziału DŚ). Nie będzie Ci się trudno pożegnać z tym światem? A i smacznego jajka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umieram (jeszcze), więc nie żegnam się z dramione definitywnie. Będę czytała, komentowała, odkrywała nowe historie dramione. Niewykluczone, że sama napiszę jakaś kolejną miniaturkę, jeśli wpadnę na dobry pomysł. Żadne drzwi nie są zamknięte na zawsze i żadnego definitywnego zniknia ze świata Dramione nie planuję :)

      Usuń
    2. Aaa! I wzajemnie kochana! :)

      Usuń
  26. piękniejszego zakończenia nie mogło być,warto było czekać.

    Vwnitko mam tylko pytanie poniewaz nie mam dostępu do stowarzyszenia księcia półkrwi a tam zawsze są nowe blogi darmione wiesz jak ja jako czytelnik może mieć tam dostep by czytać prace innych? Do kogo wysłać maila?

    Turtledove

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo rozumiem Twój problem... Strona Stowarzyszenia działa, linki do blogów również są widoczne, niemniej jednak jeśli masz jakiś problem, to być może pomoże ci z nim Jazzy ze SKP, oto e-mail do niej: 7jazzyjazzy@gmail.com

      Usuń
  27. Warto było czekać, cudowny epilog! Szkoda, że to opowiadanie się już skończyło...
    Pozdrawiam i życzę Ci przede wszystkim baaaardzo dużo zdrowia! I weny na autorskie opowiadanie i być może jeszcze jakieś Dramione.
    Mandolinka :)

    OdpowiedzUsuń
  28. 1) Bardzo się cieszę, że z Twoim zdrowiem już lepiej!
    2) Epilog niesamowity!!! To jest najpiękniejsze zakończenie tej historii, taki finał bardzo pasuje do tego opowiadania. Dziękuję, że przez tyle czasu mogłam czytać to opowiadanie, za tą grę emocji i wzruszeń (taak, ryczałam jak bóbr w niektórych momentach tego opowiadania) i za to, że te historie zapadają w serce jak żadne inne. Jeszcze raz dziękuję!
    3) Nie chcę się czepiać chronologii :), ale w rozdziale 2 jest napisane, że Oscar był 8-letnim mugolem więc w epilogu po 6 latach powinien mieć już 14 :)

    Pozdrawiam cieplutko! Dark Phoenix

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Byłam przekonana, że pięcioletnim. W każdym razie dziękuję, że zwrocilas na to uwagę, zmienię to przy wersji PDF. To pewnie spowodowane tym, że początkowo chciałam usmiercic tę postać, miała być piękna scena jak Oscar broni kogoś z głównych bohaterów, a sam pada martwy... Ale za bardzo polubiłam Łobuza, by to zrobić :)

      Usuń
  29. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to już koniec tej historii... Wiedziałam przecież, że kiedyś w końcu nastąpi ten smutny czas jakim jest epilog... ale i tak boli mnie serce.
    Epilog niesamowity. To było takie piękne, ale zarazem też proste. Po prostu najczystszy happy end :) Jednak mimo, że o wiele bardziej lubię dobre zakończenia, to bardziej przemówił do mnie epilog ze smutnym zakończeniem.
    Na pewno będę jeszcze wiele razy wracać do tej historii, bo jest naprawdę cudowna*_*... i no cóż, szkoda, że odchodzisz z dramione, bo według mnie napisałaś jedne z najlepszych opowiadań, jakie kiedykolwiek czytałam. Będzie mi brakować twojej wersji wydarzeń.

    Nie Normalna (hairy)

    OdpowiedzUsuń
  30. A i chciałam się jeszcze zapytać co do smutnego zakończenia:
    - czy Draco dowie się o śmierci Hermiony
    - czy przyjdzie na jej pogrzeb
    - czy ktokolwiek w ogóle zainteresuje się jej śmiercią
    - jak potoczy się życie Dracona?

    Wiem, że nie powinnam o to pytać, ale to jest silniejsze ode mnie. Po prostu muszę wiedzieć, jak to się kończy! Proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bramy do wyobraźni masz otwarte - śmiało, możesz sama wybrać odpowiedzi :)
      Może być wersja Romeo i Julii - Draco załamie się i sam się zabije (zapije się na śmierć, albo przedawkuje eliksir nasenny). Opcja druga - wypije kolejną dawkę eliksiru zapomnienia, by móc zostać z rodziną i jakoś to żyć dalej.
      Pogrzeb Hermiony mógłby być np.magiczny i Draco nie będzie mógł się tam pojawić z obawy przed zdemaskowaniem, lub też ciało będzie sklasyfikowane jako Jane Doe(NN) i Hermiona będzie pochowana zanim ktoś się zainteresuje jej zaginięciem.
      Co do zainteresowania nią - tu raczej dla mnie jest tylko jedna opcja - jej rodzice, Ginny, Ron - oni raczej na pewno by jej kiedyś zaczęli szukać.
      A życie Draco jakie by nie było, bez prawdziwej miłości pewnie zawsze będzie mu czegoś brakowało :)

      Usuń
    2. Dziękuję, naprawdę mi pomogłaś. Nawet nie wiesz jak się tym dręczyłam :)

      Usuń
  31. Sama nie wiem, co myśleć. Cały ten epilog jest taki piękny... Aż szkoda, że to już koniec. Muszę przyznać, że wszystkie twoje opowiadania są godne polecenia, bo piszesz naprawdę świetnie. ♥
    Życzę ci dużo weny na kolejne opowiadania (niekoniecznie z taką tematyką) i czasu na ich pisanie. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. No i to zakończenie mi się podoba :) lubię szczęśliwe rodziny i dużo miłości. Pisz dalej bo z chęcią jeszcze coś Twojego przeczytam.

    Pozdrawiam, Domi

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam cię!!! Obydwa epilogi cudowne na swój sposób!!! Proszę cię jak skończysz ze swoim opowiadaniem "Cień rozsądku" to napisz coś jeszcze!!!
    PS. Przy obydwu epilogach się pobeczałam :'(
    Twoja wierna czytelniczka~zolcixx

    OdpowiedzUsuń
  34. Najlepszy! Cudownie przeczytać taki koniec, szczególnie po poprzednim epilogu. Przykro mi że kończy się ta niesamowita historia z blogiem.. Ale co nieuniknione musi nastąpić ;') Jednak pamiętaj że każdy z nas ceni Twoją twórczość i będziesz dla nas naszą Venetiią, która zabrała nas w cudowny świat swojej wyobraźni. Na zawsze.
    Wielkie buziaki! Pozdrawiam

    PS: Mimo wszystko.. mam ogromną nadzieję przeczytać jeszcze Dramione Twojego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  35. Najlepszy! Cudownie przeczytać taki koniec, szczególnie po poprzednim epilogu. Przykro mi że kończy się ta niesamowita historia z blogiem.. Ale co nieuniknione musi nastąpić ;') Jednak pamiętaj że każdy z nas ceni Twoją twórczość i będziesz dla nas naszą Venetiią, która zabrała nas w cudowny świat swojej wyobraźni. Na zawsze.
    Wielkie buziaki! Pozdrawiam

    PS: Mimo wszystko.. mam ogromną nadzieję przeczytać jeszcze Dramione Twojego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  36. To o0isuje tylko jedno słowo a mianowicie GENIALNE !!!!! To jest po prostu WOW ! I już Ryczę na myśl o tym że to już koniec wszystkich twoich opowiadań, i nie wiem, czy już tego nie pisałam, to byłam z tobą od początku "Dwa Światy" i pobrałam nawet wersję PDF :D No i po prostu nie wiem, co na0isać, bo po przeczytaniu tego mam w sobie i szczęście, że to właśnie tak się skończyło i pustkę, że to już koniec wszystkiego. Mam nadzieję, też, że jeszcze coś napiszesz ❤❤❤ Pozdrawiam cię baaaaardzo serdecznie i uwielbiam cię :*

    Oraz Zapraszam też na moje opowiadanie, które twojemu nie dorównuje do pięt <3

    Aśka


    Loveeee :* <3 ^^

    OdpowiedzUsuń
  37. zapraszam http://dramione-kazikaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Jej! :D Dziękuję za prezent na święta :) Pozdrawiam Cie i życzę Wesołych Świąt
    ~~Agnes~~

    OdpowiedzUsuń
  39. Super że wróciłas do zdrowia!!! A kyż złe choróbska! Zakończenie idealne takie słodkie i urocze aż się popłakałam.Niedobra Ty czemu odchodzisz ze świata Dramione?kto mi teraz będzie humor poprawiał? I fajnie z łobuzem wymyśliłaś i ze zniknieciem Lucjusza ze świata magii.Cudowny Happy End. A tak przy okazji zapraszam do siebie dopiero startuje, nie jet to jeszcze tak jak bym chciała ale zapraszam http://dramione-milosna-terapia.blogspot.co.uk/ Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha no i oczywiście pozdrawiam Majka :) Skleroza nie boli

      Usuń
  40. Wspaniałe zakończenie, cudownego opowiadania! Dziękuję, że mogłam być częścią tego i czytać Twoje opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Płakałam jak głupia, przy wielu rozdziałach, najczęściej, przez to, że Draco i Hermiona nie mogli być ze sobą, ten blog jest jednym z tych krótszych, ale i najlepszych blogów! Możesz mieć pewność, że przeczytałam WSZYSTKIE twoje blogi i każdy jest w mojej top 10 blogów o dramione :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Przeczytałam smutne zakończenie i ryczałam jak jakaś nienormalna. A teraz przeczytałam to szczęśliwe i też płaczę, tyle że ze wzruszenia. Do tej pory tylko twoje opowiadania coś takiego zdziałały. Piszesz naprawdę genialnie, zrób coś dla mnie i wydaj kiedyś książkę ;)
    Pozdrawiam cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Przepiękne, po prostu nie mam słów <3 Oscar dostał się do Hogwartu - to naprawdę cudownie! Wszystko ułożyło się w jedną, wspaniałą całość. Kocham to opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  44. Ogłaszam Cię winną! Zarwałam nockę... Ale przeczytałam całego bloga i nie żałuję ^^
    Trzymaj się i sypiaj lepiej, niż ja :p

    OdpowiedzUsuń
  45. Jestes niesamowita, twoje historie sa takie prawdziwe. Szkoda, ze to koniec tego opowiadania.
    Byłoby mi miło jakbys wpadła do mnie i powiedziała co sadzisz. :)
    nie-placz-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  46. Masz talent. Twoje historie są niesamowite i bardzo wciągają , z niecierpliwoscia czekam na kolejny wpis.
    Vivien

    anotherstoryhogwarts.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  47. I tak to się powinno skończyć :D

    OdpowiedzUsuń
  48. I tak to się powinno skończyć :D

    OdpowiedzUsuń
  49. No to zakonczenie o wiele bardziej mi sie podoba tez bylo w nim czuc napięcie co bedzie dalej i byly chwile wzruszenia :) Coś pięknego ale oboje na to zasłużyli. Tak bardzo zżyłam sie z bohaterami że jest mi po prostu smutno że to koniec tego magicznego świata :( Wspaniała robota ! Ukłony dla Ciebie :* Dziękuje że mogłam chodź przez chwilę poczuć się jak bym tam była <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Superrr! Po prostu jesteś genialna w tym co robisz, jest to moje 3 opowiadanie z tobą ii na prawdę masz talent 😘😉

    OdpowiedzUsuń
  51. Jaaa, świetny rozdział. Trafiłam tutaj niedawno i przeczytałam wszystko jednym tchem.

    Sama zaczynam przygodę z pisaniem, więc zapraszam Cię do mnie, każda opinia jest dla mnie ważna! :)

    Buziaki!

    dramione-karmelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  52. No ryczę i tyle...niesamowite opowiadanie,pochłonęłam je dosłownie w kilka godzin ♥ nie będę nawet czytać smutnego zakończenia, bo moje serca chyba by tego nie zniosło, Hermiona i Draco zasłużyli na happy end ♥

    OdpowiedzUsuń